Autor: zbiorowy
Tytuł: Pomidory. 180 wyjątkowych przepisów
Oryginalny tytuł: TOMATOES
Wydawnictwo: Publicat
Liczba stron: 264
Rok wydania: 2012
Pomidory. 180 wyjątkowych przepisów to kolejna książka kulinarna dostępna na rynku. Dotyczy ona tylko pomidorów czyli warzyw, które większość z nas mogłaby jeść codziennie. Część osób przyrządza je tylko na kilka sposobów: na kanapkach, do sałatek czy po prostu "same". W tej książce możemy zobaczyć przepisy na dziesiątki wspaniałych dań, które zachwycą nie tylko nas, ale również naszych gości.
Poradnik został podzielony na kilka działów. Na początku możemy przeczytać rozdział wstępny, który mówi o historii pomidora, o uprawie, odmianach, uczy jak je kupować oraz przygotowywać oraz z jakimi przyprawami najlepiej je łączyć. Potem mamy już mnóstwo przepisów, które przekazane są łatwo i przejrzyście w postaci wielu zdjęć, na których potrawy wyglądają apetycznie lub niezbyt smacznie, zależy to od naszego gustu. Są one podzielone tematycznie na: zupy i przekąski, sałatki i przystawki, mięsa i drób, ryby i owoce morza, wegetariańskie dania główne oraz napoje, salsy i pieczywo.
Część przepisów jest bardzo wykwintna - czasem trochę zbyt dla zwykłego zjadacza chleba. Często przygotowanie potraw to duży wydatek, na który nie wszyscy będą mogli sobie pozwolić. Jednak przy wizycie gości lub gdy chcemy przygotować coś naprawdę wyjątkowego, możemy skorzystać z przepisu i zrobić wrażenie na wszystkich przybyłych. Jednak, jak powiedziałam część przepisów jest kosztowna, ale są tam też potrawy na każdą kieszeń.
Książka ta to must have dla osób, które są miłośnikami gotowania, uwielbiają pichcić różne cudne potrawy w kuchni, a także dla osób, które pracują w gastronomii. Jednak przede wszystkim jest doskonała dla osób, które kochają zajadać pomidory.
Myślę, że poradnik ten zawsze przyda się w kuchni, może tam mieszkać przez wiele lat i możemy po niego sięgać, aby zaszaleć przygotowując potrawę z innej części świata.
Ocena: 3/5
Za książkę dziękuję wydawnictwu Publicat
poniedziałek, 30 lipca 2012
sobota, 28 lipca 2012
Proroctwo sióstr - Michelle Zink
Autor: Michelle Zink
Tytuł: Proroctwo sióstr
Seria: Proroctwo sióstr tom 1
Oryginalny tytuł: Prophecy of the Sisters
Wydawnictwo: Telbit
Liczba stron: 367
Rok wydania: 2010
Jeszcze niedawno nie wiedziałam kim jest Michelle Zink. Jednak po przeczytaniu wielu recenzji powyższej książki doszłam do wniosku, że jest ona naprawdę fenomenalna i zapragnęłam ją przeczytać. Na szczęście okazało się, że jest w mojej bibliotece, więc jak tylko ktoś ją oddał, to od razu popędziłam, aby dorwać ją w swoje ręce.
Lia i Alice to szesnastoletnie bliźniaczki, których ojciec niedawno zmarł, a matka popełniła samobójstwo wiele lat wcześniej. Opiekuje się nimi oraz ich bratem Henrym ciotka Virginia, siostra bliźniaczka matki. Lia, pewnego dnia odkrywa na nadgarstku dziwne znamię, które na początku nic nie przypomina, jednak po pewnym czasie staje się pewnym symbolem. Dlaczego właśnie ona je otrzymała? Czy jest to związane ze śmiercią matki?
Okazuje się, że dziewczęta są częścią pradawnego proroctwa, które tak naprawdę jest bardzo ważne dla całego świata. Lia chce dowiedzieć się o nim jak najwięcej, chce poznać prawdę. Rozpoczyna się walka z czasem, gdyż cały czas jest nękana przez Dusze, oraz z siostrą, która staje się jej wrogiem.
Akcja powieści dzieje się na przełomie XIX i XX wieku, wywnioskowałam to z dat urodzin pewnych ważnych bohaterek - Soni i Luisy. Dzięki temu możemy się poczuć, jak mieszkańcy posiadłości sprzed wielu lat. Kobiety chodziły w często niewygodnych sukniach, w domu bohaterek mieszkała także służba, która między innymi musiała rozpalać w każdym kominku. Dla mnie stanowiło to miłą atmosferę.
Szczególnie zwróciłam uwagę na nietypowy pomysł powieści, aby bliźniaczki przedstawić jako wrogów. Zazwyczaj są to nie tylko siostry, ale też najlepsze przyjaciółki. Tutaj podobno też tak było, jednak w zamierzchłej przeszłości. Dziewczyny stają się częścią okrutnej przepowiedni, która stawia je po dwóch stronach barykady.
Klimat książki wydawał mi się mroczny, ponury, miałam wrażenie, że ciągle jest tam pochmurno i pada deszcz, dzięki temu wydarzenia nabierały większej tajemniczości i grozy.
Występowały tu różne opisy miejsc między innymi Pozaświatów, które odgrywały bardzo ważną rolę, ale nie były one nużące, dzięki nim mogłam sobie lepiej wszystko wyobrazić.
Uwielbiam kiedy mogę poczytać o miłości bohaterów do książek, o tym jak bardzo je cenią. Myślę, że mistrzowsko zostało to pokazane w "Atramentowym sercu" Cornelii Funke. Tutaj również występuje ten "motyw". Ojciec nauczył Lię i jej rodzeństwo, aby szanowali książki, w ich domu jest także biblioteka z ogromną ilością różnych pozycji.
Narratorką "Proroctwa sióstr" jest Lia. Polubiłam ją, ale nie podobało mi się w niej to, że czasem bardzo wszystko przeżywała, roztrącała każdy szczegół. Zwracałam na to uwagę głównie na początku; później albo tego już nie było albo po prostu nie myślałam tak o tym. Jeżeli chodzi o Alice, to szczerze jej nie lubiłam, często się na nią denerwowałam i oburzało mnie jej zachowanie.
Jak widać dołączam się do szeregu pozytywnych opinii o książce "Proroctwo sióstr". Na półce czeka już na mnie kolejna część, która na pewno przybliży siostry do kresu przepowiedni.
Ocena: 4/5 , 8/10
Trylogia "Proroctwo sióstr:
1. Proroctwo sióstr
poniedziałek, 23 lipca 2012
Agata Kołakowska - Siódmy rok
Autor: Agata Kołakowska
Tytuł: Siódmy rok
Wydawnictwo: Prószyńki i S-ka
Liczba stron: 317
Rok wydania: 2012
Agata Kołakowska to młoda pisarka, która pisze książki o tematyce obyczajowej. Ukończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim. Obecnie wraz z rodziną mieszka we Wrocławiu. "Siódmy rok" to jej trzecia książka.
Na początku poznajemy Elizę i Adama, którzy są małżeństwem, ale już niedługo. Są w trakcie rozwodu. Kiedy mijał siódmy rok ich małżeństwa doszli do wniosku, że w ich związku brakuje miłości, namiętności, a została tylko przyjaźń. Postanowili więc się rozstać. Rzadko zdarzają się rozwody spowodowane pewnego rodzaju wypaleniem miłości. Często towarzyszą temu kłótnie, starcia słowne, innymi słowy wojna między dwiema stronami. Tutaj czegoś takiego nie ma. Nie znaczy to jednak, że bohaterom towarzyszy radość i szczęście. Mają poczucie porażki, przegranej.
Jednym z powodów rozstania małżonków była różnica charakterów. Eliza to szukająca spokoju domatorka, a Adam to szalony, nie mogący usiedzieć w miejscu podróżnik.
" Kiedy wyjeżdżał, wtulałam się w jego koszulę, chłonąc zapach i starając się choć odrobinę zminimalizować tęsknotę. Tyle że kiedy zostałam zmuszona do nieustannej gonitwy za jego miłością i domagania się ochłapów uwagi, zmachałam się, zziajałam i zupełnie wyczerpana padłam na twarz..."
Po rozprawie rozwodowej Eliza wraz z szaloną przyjaciółką Iwoną postanawia uczcić rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Takie samo postanowienie ma Adam. Przypadkowo oboje wybierają ten sam lokal o zachęcającej nazwie "Nowe życie". Po wypiciu znacznej ilości procentów wpadają na pomysł, że każde z nich wybierze drugiej osobie odpowiedniego partnera na przyszłość. Zakładają się o przekonanie, każde z nich ma trzy szanse. Czy Elizie i Adamowi uda się znaleźć drugiemu osobę godną uwagi? Czy ich wybory będą trafione?
W tej powieści najbardziej podobało mi się to, że każdy bohater, nawet ten epizodyczny, ma ciekawą osobowość, która wyróżnia go na tle innych postaci oraz sprawia, że zapamiętujemy go na długo. Każda osoba została "dopieszczona". Dlaczego mi się to podoba? Ponieważ autor często zapomina o tym, że stworzył wiele różnych postaci i skupia się tylko na głównym bohaterze, przypisując mu mnóstwo cech.
Podobał mi się również oryginalny pomysł, który polegał na wybieraniu drugiej osobie kolejnego partnera. Zazwyczaj w takich książkach akcja skupia się głównie na rozwodzie i jego skutkach, tutaj było to jakby w tle innych wydarzeń.
Powieść ma też swoje minusy. Przede wszystkim przewidywalne zakończenie. Może nie domyślałabym się końca tak na sto procent, ale ostatnie zdanie na okładce z tyłu mówi nam wszystko.
Nie podobało mi się te to, jak doprowadzono do tego zakończenia. Charakter człowieka nie zmienia się o 180 stopni w ciągu kilku miesięcy, tak jak było w przypadku Adama. Dla mnie było to trochę na siłę, aby książka koniecznie zakończyła się tak jak się zakończyła.
Jednak moje ogólne wrażenie jest bardzo dobre. Polecam tę książkę przede wszystkim kobietom i dziewczynom. Powieść jest zabawna, szczególnie rozśmieszyły mnie perypetie bohaterów, kiedy wybierali sobie kolejnych partnerów, którzy nie do końca byli ideałami. Szczególnie spodobał mi się Dragon ze swoim upodobaniem do gier planszowych i feministka Dagmara.
"Siódmy rok" to polska książka godna polecenia. Jest to idealne czytadło na lato - lekkie, luźne i śmieszne.
Ocena: 3,5/5 7/10
Książkę przeczytałam dzięki akcji "Włóczykijka"
Tytuł: Siódmy rok
Wydawnictwo: Prószyńki i S-ka
Liczba stron: 317
Rok wydania: 2012
Agata Kołakowska to młoda pisarka, która pisze książki o tematyce obyczajowej. Ukończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim. Obecnie wraz z rodziną mieszka we Wrocławiu. "Siódmy rok" to jej trzecia książka.
Na początku poznajemy Elizę i Adama, którzy są małżeństwem, ale już niedługo. Są w trakcie rozwodu. Kiedy mijał siódmy rok ich małżeństwa doszli do wniosku, że w ich związku brakuje miłości, namiętności, a została tylko przyjaźń. Postanowili więc się rozstać. Rzadko zdarzają się rozwody spowodowane pewnego rodzaju wypaleniem miłości. Często towarzyszą temu kłótnie, starcia słowne, innymi słowy wojna między dwiema stronami. Tutaj czegoś takiego nie ma. Nie znaczy to jednak, że bohaterom towarzyszy radość i szczęście. Mają poczucie porażki, przegranej.
Jednym z powodów rozstania małżonków była różnica charakterów. Eliza to szukająca spokoju domatorka, a Adam to szalony, nie mogący usiedzieć w miejscu podróżnik.
" Kiedy wyjeżdżał, wtulałam się w jego koszulę, chłonąc zapach i starając się choć odrobinę zminimalizować tęsknotę. Tyle że kiedy zostałam zmuszona do nieustannej gonitwy za jego miłością i domagania się ochłapów uwagi, zmachałam się, zziajałam i zupełnie wyczerpana padłam na twarz..."
Po rozprawie rozwodowej Eliza wraz z szaloną przyjaciółką Iwoną postanawia uczcić rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Takie samo postanowienie ma Adam. Przypadkowo oboje wybierają ten sam lokal o zachęcającej nazwie "Nowe życie". Po wypiciu znacznej ilości procentów wpadają na pomysł, że każde z nich wybierze drugiej osobie odpowiedniego partnera na przyszłość. Zakładają się o przekonanie, każde z nich ma trzy szanse. Czy Elizie i Adamowi uda się znaleźć drugiemu osobę godną uwagi? Czy ich wybory będą trafione?
W tej powieści najbardziej podobało mi się to, że każdy bohater, nawet ten epizodyczny, ma ciekawą osobowość, która wyróżnia go na tle innych postaci oraz sprawia, że zapamiętujemy go na długo. Każda osoba została "dopieszczona". Dlaczego mi się to podoba? Ponieważ autor często zapomina o tym, że stworzył wiele różnych postaci i skupia się tylko na głównym bohaterze, przypisując mu mnóstwo cech.
Podobał mi się również oryginalny pomysł, który polegał na wybieraniu drugiej osobie kolejnego partnera. Zazwyczaj w takich książkach akcja skupia się głównie na rozwodzie i jego skutkach, tutaj było to jakby w tle innych wydarzeń.
Powieść ma też swoje minusy. Przede wszystkim przewidywalne zakończenie. Może nie domyślałabym się końca tak na sto procent, ale ostatnie zdanie na okładce z tyłu mówi nam wszystko.
Nie podobało mi się te to, jak doprowadzono do tego zakończenia. Charakter człowieka nie zmienia się o 180 stopni w ciągu kilku miesięcy, tak jak było w przypadku Adama. Dla mnie było to trochę na siłę, aby książka koniecznie zakończyła się tak jak się zakończyła.
Jednak moje ogólne wrażenie jest bardzo dobre. Polecam tę książkę przede wszystkim kobietom i dziewczynom. Powieść jest zabawna, szczególnie rozśmieszyły mnie perypetie bohaterów, kiedy wybierali sobie kolejnych partnerów, którzy nie do końca byli ideałami. Szczególnie spodobał mi się Dragon ze swoim upodobaniem do gier planszowych i feministka Dagmara.
"Siódmy rok" to polska książka godna polecenia. Jest to idealne czytadło na lato - lekkie, luźne i śmieszne.
Ocena: 3,5/5 7/10
Książkę przeczytałam dzięki akcji "Włóczykijka"
niedziela, 22 lipca 2012
Amanda Hocking - Zamieniona
Autor: Amanda Hocking
Tytuł: Zamieniona
Seria: Trylle tom 1
Oryginalny tytuł: Trylle Trilogy #1. Switched
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 303
Rok wydania: 2012
Amanda Hocking to młoda pisarka, która odniosła ogromny sukces. Samodzielnie, bez agenta i wydawcy opublikowała e-booki, które sprzedały się jak świeże bułeczki, a autorka zarobiła niezłą sumkę. Wtedy zaczęli się o nią zabijać różni wydawcy. W tym miejscu należałoby zadać pytanie: Czy powieść ta jest naprawdę tak fenomenalna, jak szum wokół niej?
Bohaterką książki jest Wendy, która czuje się trochę zagubiona, samotna, nie umie nawiązać dobrych kontaktów z innymi ludźmi, a co dopiero znaleźć nowych przyjaciół. Być może związane jest to z dramatycznym przeżyciem z dzieciństwa; w wieku sześciu lat matka chciała ją zabić. Dziewczyna mieszka teraz z bratem i ciotką, która się nimi zajmuje, gdyż matka jest w szpitalu psychiatrycznym. W kolejnej nowej szkole nastolatka spotyka chłopaka, który ciągle się na nią gapi. Pewnego dnia znajduje się on pod jej oknem i twierdzi, że zna odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania oraz wie kim tak naprawdę jest.
Prawda okazuje się zaskakująca. Wendy nie jest człowiekiem. Jest Tryllem (jeśli tak to się odmienia;>). Musi udać się w miejsce, gdzie żyją podobni do niej. A na dodatek okazuje się, że jest bardzo ważną postacią wśród nich. Jak sobie poradzi w nowym otoczeniu?
Kiedy zobaczyłam tę książkę kilka miesięcy temu w Empiku, zauroczyła mnie. Stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. W końcu, po dość długim czasie wyhaczyłam ją w bibliotece. Spodobała mi się jej okładka - tajemnicza, trochę mroczna, nawiązująca do treści.
Wendy Everly/Neverly - nie wiem w końcu jak ma na nazwisko, bo raz jest napisane tak, raz inaczej. Nie wiem, czy ten błąd jest tylko w mojej książce czy wszystkie tak mają. Jeżeli wiecie o co w tym chodzi, napiszcie w komentarzach.
Wracając do Wendy: polubiłam ją przede wszystkim za szczerość, ambicję i upartość. Jeżeli coś jej nie pasowało, od razu dawała to wszystkim do zrozumienia, nawet samej królowej. Walczyła o swoje, nie dawała sobą pomiatać. Jednak miała pewną wadę, która bardzo rzucała mi się w oczy. Bezustannie opisywała co czuje do chłopaka, w którym się zakochała, jaki to on piękny, przystojny, czarujący i w ogóle cudny.
Jeżeli chodzi o innych bohaterów, to ich postaci są mniej rozwinięte. Cała uwaga skupia się głównie na Wendy, która jest jednocześnie narratorką. Troszkę bardziej wybijają się z tłumu lekko snobistyczna, ale sympatyczna Willa i przyjacielski Rhys.
Jak pewnie zauważyliście, książka jest trochę schematyczna, teraz możemy spotkać wiele podobnych do niej. Ale myślę, że ma w sobie to coś, co wyróżnia ją na tle tych innych beznamiętnych i często nudnych romansideł.
Podsumowując "Zamieniona" to lekkie czytadło na wieczór. Czyta się szybko, czcionka jest bardzo miła dla oka (przynajmniej dla mojego), można się pośmiać, podenerwować też. Jeżeli szukacie czegoś trochę odmóżdżającego, czegoś przy czym nie będziecie płakać, przeżywać dramatów wraz z bohaterami, to coś dla Was. Ja tam takie książki lubię i chętnie sięgnę po kolejną część.
Ocena: 4/5 8/10
Trylogia Trylle:
1. Zamieniona
2. Rozdarta RECENZJA
3. Przywrócona RECENZJA
Tytuł: Zamieniona
Seria: Trylle tom 1
Oryginalny tytuł: Trylle Trilogy #1. Switched
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 303
Rok wydania: 2012
Amanda Hocking to młoda pisarka, która odniosła ogromny sukces. Samodzielnie, bez agenta i wydawcy opublikowała e-booki, które sprzedały się jak świeże bułeczki, a autorka zarobiła niezłą sumkę. Wtedy zaczęli się o nią zabijać różni wydawcy. W tym miejscu należałoby zadać pytanie: Czy powieść ta jest naprawdę tak fenomenalna, jak szum wokół niej?
Bohaterką książki jest Wendy, która czuje się trochę zagubiona, samotna, nie umie nawiązać dobrych kontaktów z innymi ludźmi, a co dopiero znaleźć nowych przyjaciół. Być może związane jest to z dramatycznym przeżyciem z dzieciństwa; w wieku sześciu lat matka chciała ją zabić. Dziewczyna mieszka teraz z bratem i ciotką, która się nimi zajmuje, gdyż matka jest w szpitalu psychiatrycznym. W kolejnej nowej szkole nastolatka spotyka chłopaka, który ciągle się na nią gapi. Pewnego dnia znajduje się on pod jej oknem i twierdzi, że zna odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania oraz wie kim tak naprawdę jest.
Prawda okazuje się zaskakująca. Wendy nie jest człowiekiem. Jest Tryllem (jeśli tak to się odmienia;>). Musi udać się w miejsce, gdzie żyją podobni do niej. A na dodatek okazuje się, że jest bardzo ważną postacią wśród nich. Jak sobie poradzi w nowym otoczeniu?
Kiedy zobaczyłam tę książkę kilka miesięcy temu w Empiku, zauroczyła mnie. Stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. W końcu, po dość długim czasie wyhaczyłam ją w bibliotece. Spodobała mi się jej okładka - tajemnicza, trochę mroczna, nawiązująca do treści.
Wendy Everly/Neverly - nie wiem w końcu jak ma na nazwisko, bo raz jest napisane tak, raz inaczej. Nie wiem, czy ten błąd jest tylko w mojej książce czy wszystkie tak mają. Jeżeli wiecie o co w tym chodzi, napiszcie w komentarzach.
Wracając do Wendy: polubiłam ją przede wszystkim za szczerość, ambicję i upartość. Jeżeli coś jej nie pasowało, od razu dawała to wszystkim do zrozumienia, nawet samej królowej. Walczyła o swoje, nie dawała sobą pomiatać. Jednak miała pewną wadę, która bardzo rzucała mi się w oczy. Bezustannie opisywała co czuje do chłopaka, w którym się zakochała, jaki to on piękny, przystojny, czarujący i w ogóle cudny.
Jeżeli chodzi o innych bohaterów, to ich postaci są mniej rozwinięte. Cała uwaga skupia się głównie na Wendy, która jest jednocześnie narratorką. Troszkę bardziej wybijają się z tłumu lekko snobistyczna, ale sympatyczna Willa i przyjacielski Rhys.
Jak pewnie zauważyliście, książka jest trochę schematyczna, teraz możemy spotkać wiele podobnych do niej. Ale myślę, że ma w sobie to coś, co wyróżnia ją na tle tych innych beznamiętnych i często nudnych romansideł.
Podsumowując "Zamieniona" to lekkie czytadło na wieczór. Czyta się szybko, czcionka jest bardzo miła dla oka (przynajmniej dla mojego), można się pośmiać, podenerwować też. Jeżeli szukacie czegoś trochę odmóżdżającego, czegoś przy czym nie będziecie płakać, przeżywać dramatów wraz z bohaterami, to coś dla Was. Ja tam takie książki lubię i chętnie sięgnę po kolejną część.
Ocena: 4/5 8/10
Trylogia Trylle:
1. Zamieniona
2. Rozdarta RECENZJA
3. Przywrócona RECENZJA
czwartek, 19 lipca 2012
Carlos Ruiz Zafon - Pałac Północy
Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tytuł: Pałac Północy
Oryginalny tytuł: El Palacio de la Medianoche
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 287
Rok wydania: 1993/2011
Mieliście w dzieciństwie takie miejsce, które znaliście tylko wy i wasi przyjaciele? Spotykaliście się tam na tajne narady, spotkania, różne zabawy? Fajnie, za X lat powspominać te czasy, poopowiadać o tym dzieciom, wnukom...
W tej powieści wydarzyła się historia właśnie takiej paczki, która spotykała się w "swoim" miejscu, ale nie jest ona dobra do opowiadania potomnym. Dlaczego? Zaraz się o tym przekonacie.
Ben to chłopak, który wychowuje się w sierocińcu w Kalkucie. Nie wie, kim byli jego rodzice, nie zna swej przeszłości. Ma grupkę wspaniałych przyjaciół, z którymi założył Chowbar Society - "elitarną" paczkę, której członkowie złożyli specjalne przysięgi i doskonale ich dotrzymują. Przyjaciele spotykają się w starych, opuszczonych ruinach budynku, który nazwali Pałacem Północy, gdyż zawsze spotkania odbywają się tam właśnie o północy.
Kiedy Ben kończy szesnaście lat, staje się pełnoletni i musi opuścić swój "dom" oraz zacząć nowe, samodzielne życie.
Wszystko zaczyna się, gdy podczas pożegnalnego przyjęcia do dyrektora sierocińca przybywa starsza kobieta z wnuczką Sheere, rówieśniczką przyjaciół. Postanawiają zabrać ją na swoje spotkanie. Chcą przyjąć ją do swego grona, jednak musi ona spełnić pewien bardzo ważny warunek: opowiedzieć im coś, co jest jej sekretem, coś o czym wie tylko ona. Sheere przedstawia więc bardzo smutną opowieść o swoim ojcu, który zginął w tragedii podczas otwarcia stacji kolejowej, którą zresztą sam zaprojektował; o przeszłości jej rodziny oraz o cudownym domu, który wybudował tato, aby szczęśliwie w nim mieszkali. Niestety, dziewczyna nie wie gdzie ten dom się znajduje. Przyjaciele według jednej z zasad ich grupy postanawiają pomóc jej w odnalezieniu budynku. Nie wiedzą, że w wyniku tych poszukiwań mogą stracić życie.
Na Bena czyha bowiem pewna istota, która w wyniku zemsty na jego ojcu chce go zabić. W przerażającą grę zostają wplątani także przyjaciele szesnastolatka. Czy uda im się wyjść z tego cało?
Fabuła książki jest bardzo interesująca. Na początku dosyć wolno mi się ją czytało, ale po pewnym czasie wciągnęłam się, zanurzyłam się w tej historii; historii klątwy ciążącej na całej rodzinie. A zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło. Prawda, która wyszła na jaw była całkowicie inna, niż się na początku zdawało.
Pomiędzy rozdziałami były pewne wtrącenia, "dodatki" ze strony Iana, jednego z członków Chowbar Society. Jednak nie przeszkadzały mi one, były naprawdę zręcznie wplecione.
Moim ulubionym bohaterem jest Ben, chłopak, który poświęciłby swoje życie za życie przyjaciół, a także który jest odważny, ironiczny, zabawny, ma poczucie humoru, ale też w chwilach słabości czuje się samotny, melancholijny... Jest to idealny kandydat na przyjaciela.
Zenitu sięgnęło używanie słowa FANTASMAGORYCZNY, które pojawiało się co chwilę, praktycznie co kilkadziesiąt stron. W "Księciu Mgły" irytowało mnie to, ale tu naprawdę się wkurzałam kiedy po raz kolejny musiałam je czytać. Czy nie istnieją już żadne inne epitety? Nie wiem czy to wina autora czy może tłumacza, ale moim zdaniem to ogromny minus.
Poza tym jednym minusem nie mam tej książce nic do zarzucenia, podobnie jak "Książę Mgły" nadaje się dla każdego.
Przede wszystkim pokazuje przyjaźń, jako najważniejszą wartość w życiu człowieka i uświadamia nam, że posiadanie naprawdę prawdziwego przyjaciela jest bezcenne.
*** Definicja pochodzi ze słownika języka polskiego
Ocena: 9/10
Tytuł: Pałac Północy
Oryginalny tytuł: El Palacio de la Medianoche
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 287
Rok wydania: 1993/2011
Mieliście w dzieciństwie takie miejsce, które znaliście tylko wy i wasi przyjaciele? Spotykaliście się tam na tajne narady, spotkania, różne zabawy? Fajnie, za X lat powspominać te czasy, poopowiadać o tym dzieciom, wnukom...
W tej powieści wydarzyła się historia właśnie takiej paczki, która spotykała się w "swoim" miejscu, ale nie jest ona dobra do opowiadania potomnym. Dlaczego? Zaraz się o tym przekonacie.
Ben to chłopak, który wychowuje się w sierocińcu w Kalkucie. Nie wie, kim byli jego rodzice, nie zna swej przeszłości. Ma grupkę wspaniałych przyjaciół, z którymi założył Chowbar Society - "elitarną" paczkę, której członkowie złożyli specjalne przysięgi i doskonale ich dotrzymują. Przyjaciele spotykają się w starych, opuszczonych ruinach budynku, który nazwali Pałacem Północy, gdyż zawsze spotkania odbywają się tam właśnie o północy.
Kiedy Ben kończy szesnaście lat, staje się pełnoletni i musi opuścić swój "dom" oraz zacząć nowe, samodzielne życie.
Wszystko zaczyna się, gdy podczas pożegnalnego przyjęcia do dyrektora sierocińca przybywa starsza kobieta z wnuczką Sheere, rówieśniczką przyjaciół. Postanawiają zabrać ją na swoje spotkanie. Chcą przyjąć ją do swego grona, jednak musi ona spełnić pewien bardzo ważny warunek: opowiedzieć im coś, co jest jej sekretem, coś o czym wie tylko ona. Sheere przedstawia więc bardzo smutną opowieść o swoim ojcu, który zginął w tragedii podczas otwarcia stacji kolejowej, którą zresztą sam zaprojektował; o przeszłości jej rodziny oraz o cudownym domu, który wybudował tato, aby szczęśliwie w nim mieszkali. Niestety, dziewczyna nie wie gdzie ten dom się znajduje. Przyjaciele według jednej z zasad ich grupy postanawiają pomóc jej w odnalezieniu budynku. Nie wiedzą, że w wyniku tych poszukiwań mogą stracić życie.
Na Bena czyha bowiem pewna istota, która w wyniku zemsty na jego ojcu chce go zabić. W przerażającą grę zostają wplątani także przyjaciele szesnastolatka. Czy uda im się wyjść z tego cało?
Fabuła książki jest bardzo interesująca. Na początku dosyć wolno mi się ją czytało, ale po pewnym czasie wciągnęłam się, zanurzyłam się w tej historii; historii klątwy ciążącej na całej rodzinie. A zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło. Prawda, która wyszła na jaw była całkowicie inna, niż się na początku zdawało.
Pomiędzy rozdziałami były pewne wtrącenia, "dodatki" ze strony Iana, jednego z członków Chowbar Society. Jednak nie przeszkadzały mi one, były naprawdę zręcznie wplecione.
Moim ulubionym bohaterem jest Ben, chłopak, który poświęciłby swoje życie za życie przyjaciół, a także który jest odważny, ironiczny, zabawny, ma poczucie humoru, ale też w chwilach słabości czuje się samotny, melancholijny... Jest to idealny kandydat na przyjaciela.
Zenitu sięgnęło używanie słowa FANTASMAGORYCZNY, które pojawiało się co chwilę, praktycznie co kilkadziesiąt stron. W "Księciu Mgły" irytowało mnie to, ale tu naprawdę się wkurzałam kiedy po raz kolejny musiałam je czytać. Czy nie istnieją już żadne inne epitety? Nie wiem czy to wina autora czy może tłumacza, ale moim zdaniem to ogromny minus.
fantasmagoryczny «pełen fantasmagorii, będący przywidzeniem, złudzeniem optycznym; urojony, złudny»***
Poza tym jednym minusem nie mam tej książce nic do zarzucenia, podobnie jak "Książę Mgły" nadaje się dla każdego.
Przede wszystkim pokazuje przyjaźń, jako najważniejszą wartość w życiu człowieka i uświadamia nam, że posiadanie naprawdę prawdziwego przyjaciela jest bezcenne.
*** Definicja pochodzi ze słownika języka polskiego
Ocena: 9/10
środa, 18 lipca 2012
TOP 10: Książki, które powinny zostać zekranizowane!
Postanowiłam dołączyć do akcji TOP 10, abyście mogli mnie lepiej poznać, a także dlatego, że bardzo lubię takie zabawy. Postaram się od teraz co tydzień odpowiadać na dany temat.
Top 10
to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się
różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej
blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji -
w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień na blogu KREATYWY.
Wiele książek, które przeczytałam według mnie powinny zostać zekranizowane. Chociaż warto by się było nad tym zastanowić, czy wersja kinowa nie będzie tak słaba, że nikt już nie sięgnie po książkę;)
Kolejność jest przypadkowa.
1. Pałac Północy.
Super byłoby móc na wielkim ekranie zobaczyć wydarzenia dziejące się na opuszczonym dworcu w Kalkucie.
2. Akademia wampirów
Gdyby w kinach pojawiła się ekranizacja tej serii byłabym pierwszą osobą w kolejce po bilety!
3. Przyrzeczeni
Myślę, że byłaby z tego niezła komedia! Szczególnie jeżeli chodzi o przekomarzanie się głównych bohaterów.
4. Kroniki Wardstone
Chciałabym zobaczyć potyczki Toma z tymi wszystkimi dziwnymi stworami. Do roli chłopaka fajnie by pasował Josh Hutcherson, ale już jest za stary;(
5. Błękitnokrwiści
Uwielbiam tę serię i myślę, że film zarobiłby fortunę;)
6. Wampiraci
Walki kilkuset osób na statkach, Uczty, kapitan statku Wampiratów - to między innymi chciałabym zobaczyć w kinie, jestem ciekawa jak wyglądałaby scenografia do tego filmu, czy tak jak sobie to wyobrażam, czy całkiem inaczej
7. Felix, Net i Nika
Czytałam, że film ma być w kinach na jesieni, chętnie obejrzę.
8. Septimus Heap
Ten film zaciekawiłby wszystkich, książki są super, jak do tej pory czytałam 4 części.
9. seria o Alfredzie Kroppie
Powstałaby fajna komedia sensacyjna, chciałabym zobaczyć sceny pościgu Alfreda z I części. A na rolę Alfreda nadawałby się Noah Munck
10. Chłopak czy dziewczyna?
Powstałaby zabawna komedia dla nastolatków
wtorek, 17 lipca 2012
Pierwsza Włóczykijka!!!
Jakiś czas temu zapisałam się do akcji "Włóczykijka". Dzisiaj otrzymałam pierwszą książkę. Bardzo się cieszę!!!
UWAGA UWAGA jest to:
SIÓDMY ROK AGATY KOŁAKOWSKIEJ
Jest to książka, która dołączyła dopiero niedawno do Włóczykijkowego obiegu, więc na razie ma mało czytelniczek, ale to się wkrótce zmieni:)

Dostałam również pyszności, zaraz wypróbuję kawę:) W książce siedziało też wiele wiele zakładek.
Jeszcze raz się powtórzę, ale co tam, bardzo się cieszę i dziękuję za możliwość przeczytania;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















