Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

Eva Völler - Ukryta brama

Autor: Eva Völler
Tytuł: Ukryta brama
Seria: Poza czasem tom 3
Oryginalny tytuł: Zeiten Zauber. Das verborgene Tor
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 448

Dwukrotnie już miałam okazję podróżować w czasie z bohaterami książek Evy Völler, o wdzięcznych tytułach Magiczna gondola i Złoty most. Za każdym razem zachwycałam się tym, jak doskonale autorka opisała zwyczaje, krajobrazy, stroje, zachowanie ludzi oraz architekturę miast, które moim zdaniem są ważnymi bohaterami jej powieści. Nie dziwne jest więc to, iż z niecierpliwością czekałam na to, by móc sięgnąć po kolejny tom i ponownie przenieść się w przeszłość. Czy to spotkanie było równie udane?

W Ukrytej bramie, trzecim tomie serii Poza czasem Sebastiano i Anna są doświadczonymi podróżnikami w czasie. Wydawać by się mogło, że nic już ich nie zaskoczy, w końcu zajmują się tym już od trzech lat. Tym razem jednak mają przed sobą niecodzienne zadanie - przenoszą się do dziewiętnastowiecznego Londynu, nie wiedząc tak naprawdę, jaki jest cel ich podróży. To ważna misja, której niepowodzenie może zmienić bieg historii, a niewiedza pary bohaterów jest warunkiem happy endu. Dlatego też wyposażeni tylko w niezbędne informacje trafiają do brytyjskiej stolicy, gdzie odgrywają rolę bardzo zamożnych arystokratów, którzy spędzili dzieciństwo na Barbadosie. Mieszkają w ogromnej posiadłości, mają do dyspozycji służbę i mnóstwo pieniędzy. Tak misternie skonstruowana przykrywka jest przyczyną wielu obaw Anny i Sebastiana, gdyż może oznaczać to tylko jedno - czeka ich najprawdopodobniej najtrudniejsze zadanie.

"Podróże w czasie były niekiedy romantyczne i zabawne, ale już życie w dawnych epokach zdecydowanie takie nie było." [s.104]

Moim zdaniem autorka ma niezwykły talent do wplatania mnóstwa ciekawostek historycznych, dotyczących danego okresu, w dzieje bohaterów. Dzięki temu nawet ci, którzy za historią nie przepadają, mogą w przyjemny sposób zdobyć nową wiedzę. Tym razem akcja dzieje się w Londynie, co dla mnie jest dodatkowym plusem, bo marzę, aby to miasto kiedyś odwiedzić. Mamy więc tu do czynienia z ówczesną angielską modą (zarówno damską jak i męską), etykietą, literaturą (powieści Jane Austen!) czy geografią Londynu. Nawet nie wiadomo kiedy przyswajamy te wzbogacające treść informacje.

Styl Evy Völler jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Podczas lektury kartki wręcz fruwają, gdyż duża czcionka, prosty język i dynamiczna akcja nie pozwalają odłożyć książki na bok choćby na chwilę. Co rusz działo się coś nowego, co niejednokrotnie zmieniało bieg całej fabuły i nie dawało mi "odpocząć", bo musiałam dowiedzieć się, co będzie dalej. W Ukrytej bramie zachowano ten sam zarys, plan historii - bohaterowie przenoszą się w przeszłość, powoli wykonują misję napotykając różne przeszkody, a wreszcie ktoś z ich otoczenia okazuje się być "tym złym" i próbują się z nim rozprawić. Zauważyłam, że ten sam schemat pojawia się w każdym tomie.

"Miłość potrafi skłonić człowieka do tego, by zabił albo zrobił coś strasznego, bez względu na to, co się z nim potem stanie." [s.431]

Nie jest tajemnicą fakt, iż Anna i Sebastiano są razem. Stanowią normalną parę, ich relacja nie jest przesłodzona i nie wybija się na pierwszy plan, co bardzo mi się spodobało. Autorka nie skupiła się na czułych słówkach lecz na przygodzie, którą wspólnie przeżywali. Jedynie Anna momentami mnie irytowała, ponieważ (nie zawsze) zachowywała się jak głupiutka nastolatka i czasem odnosiłam wrażenie, że autorka na siłę ją odmładza, jakby chciała dostosować jej zachowanie do młodszych niż ona czytelników.

Ukryta brama to część, która w mojej ocenie nie różni się od poprzedniej pod względem wrażeń, jakie miałam podczas lektury. Wciąż to Magiczna gondola będzie moim ulubionym tomem w serii i myślę, że to już się nie zmieni. Swoją drogą, ciekawa jestem, czy wyjdą kolejne części, bo to zakończenie byłoby dobrym zwieńczeniem serii, a jednocześnie bohaterowie mogliby przeżywać kolejne przygody. Nie ukrywam, że chętnie bym po nie sięgnęła, ale jeśli to już koniec, to również jestem usatysfakcjonowana.

Poza czasem:
Magiczna gondola ׀ Złoty most ׀ Ukryta brama


czwartek, 5 grudnia 2013

Jennifer A. Nielsen - Fałszywy książę

Autor: Jennifer A. Nielsen
Tytuł: Fałszywy książę
Seria: Trylogia władzy tom 1
Oryginalny tytuł: The False Prince
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 392
Rok wydania: 2013
Ebook: koobe.pl











W historii świata ludzie ciągle pragnęli władzy, walczyli o nią nie zwracając uwagi na konsekwencje swoich czynów, często zdobywali ją w myśl powiedzenia "po trupach do celu", często odbieranego dosłownie. W swojej książce pt. Fałszywy książę Jennifer A. Nielsen szczegółowo opisała jeden z wielu takich przypadków. Czytałam mnóstwo pozytywnych opinii na temat tej powieści i była ona jednym z moich must have. Nie wiedziałam czego dokładnie się spodziewać, ale po jej przeczytaniu z pewnością mogę stwierdzić, że warto po nią sięgnąć.

Sage to biedny chłopak mieszkający w sierocińcu. Po śmierci swoich rodziców nie miał kto się nim zająć, więc chcąc nie chcąc musiał rozpocząć życie w miejscu pełnym nędzy, głodu i zimna. Jest znakomitym kieszonkowcem i złodziejaszkiem. Dzięki tym umiejętnościom radzi sobie jakoś zdobywając dodatkowe ilości pożywienia. Podczas jednej z takich "akcji" zostaje złapany przez arystokratę Connera i odprowadzony do sierocińca. Tam okazuje się, że wielmożny chciałby go kupić na swojego sługę, na co właścicielka domu sierot przystaje z wielką chęcią.

Wydawać by się mogło, że los Sage'a jest już przesądzony. Jednak chłopak szybko dochodzi do wniosku, że coś jest nie tak, gdyż razem z nim do posiadłości Connera jedzie także trzech innych chłopców w jego wieku, również sierot. Mężczyzna wyjaśnia im ogólny zarys swego okropnego a jednocześnie genialnego planu. Rodzina królewska została zamordowana, kraj stoi na skraju wojny domowej, a on chce przedstawić ludziom nowego władcę - uznanego za zmarłego przed laty księcia Jarona. Dzięki temu będzie mógł rządzić państwem w imieniu zbyt młodego króla. Chłopcy muszą przejść test oraz nauczyć się dworskiej etykiety, jazdy konno i walki na miecze. Mogą tylko snuć przypuszczenia dotyczące planu Connera, gdyż ten nie wyjawia im go w całości, tylko zdradza go w malutkich dawkach. Tylko jeden z nich może zostać fałszywym księciem, a pozostałych spotka marny los. W wiejskiej posiadłości oddalonej od znanych im miejsc rozpoczyna się walka na śmierć i życie...

"Czy gdybym przejrzał jego plan kilka sekund wcześniej, mógłbym zapobiec temu, co się stało? Czy którykolwiek z nas był dla pozostałych czymś więcej niż tylko kolejną nauczką?"

Fałszywy książę to typowa powieść przygodowa, której akcja dzieje się w czasie trudnym do określenia. Mogę strzelać, że jest to średniowiecze, ale na pewno się mylę, gdyż pomimo tego, że w kraju chłopców panuje król, ludzie jeżdżą powozami, a służba wykonuje wszystkie obowiązki domowe, bohaterowie posługują się całkowicie współczesnym językiem, używając zwrotów takich jak np. "wyluzujcie się", czy kąpią się w wielkich wannach.

Przez większość czasu pomieszkujemy w domu Connera razem z Sage'm, który jest głównym bohaterem i jednocześnie narratorem powieści. Mimo tego, że akcja tylko na początku i na końcu dzieje się w innych miejscach, nie czułam znudzenia ani nie miałam wrażenia, że bohaterowie w kółko robią to samo. Dzięki temu, że Sage ma niesamowity charakter - jest doskonałym kłamcą, krętaczem i złodziejem, ale również posiada ogromny spryt, zwinność i zręczność, które pozwoliły mu przeżyć ciężkie lata w sierocińcu. Te cechy sprawiają, że chłopak, a przez to i my, nie nudzimy się tylko co rusz przeżywamy nowe przygody.

Książkę czytało mi się bardzo szybko. Nawet nie wiem kiedy zleciało ostatnie sto stron. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, wręcz wbiło w fotel i pełna emocji szybko czytałam, żeby dowiedzieć się jak to się skończy.

Doszłam do wniosku, że jeśli narracja jest pierwszoosobowa, to o głównym bohaterze wiemy tylko tyle, ile sam zechce nam o sobie powiedzieć. Tu sprawdza się to doskonale. Powieść to typowe czytadło dla młodzieży, jeśli jednak jesteście fanami spisków, wartkiej akcji i charyzmatycznych bohaterów, to Fałszywy książę jest książką idealną dla Was. Teraz pozostaje mi tylko z niecierpliwością oczekiwać na drugi tom trylogii, który ukaże się w 2014 roku.

Ocena: 9/10


Trylogia władzy:
Fałszywy książę ׀ Król uciekinier ׀ The Shadow Throne

Za możliwość przeczytania ebooka dziękuję portalowi koobe.pl


niedziela, 6 października 2013

Eva Völler - Złoty most

Autor: Eva Völler
Tytuł: Złoty most
Seria: Poza czasem tom 2
Oryginalny tytuł: Zeitenzauber - Die goldene Brücke: Band 2
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 439
Rok wydania: 2013












Magiczna gondola czyli pierwsza część serii podbiła moje serce. Cały czas pamiętam emocje jakie towarzyszyły mi podczas lektury. Na szczęście czytałam ją na feriach zimowych i mogłam się w niej zatopić. Z niecierpliwością czekałam na premierę Złotego mostu, a wraz z nią na powtórkę z rozrywki;)

Od wydarzeń rozgrywającej się w poprzedniej części minął rok. Anna jest w trakcie egzaminów maturalnych. Do szczęścia nic jej nie brakuje - ma wspaniałych rodziców oraz chłopaka Sebastiana, z którym bardzo często się spotyka raz u niej we Frankfurcie, a raz u niego - w Wenecji. Dziewczyna stała się pełnoprawnym Obrońcą Czasu i co rusz wyrusza w misje do przeszłości, aby przyszłość nie uległa zmianie.

Pewnego dnia otrzymuje wiadomość, w której dowiaduje się, że ma pomóc Sebastianowi w niebezpiecznej misji. Chłopak wyruszył tam już jakiś czas wcześniej, a Anna ma do niego tylko dołączyć. Przenosi się do pięknego Paryża z XVII wieku i jak zwykle okazuje się, że sprawy bardzo się pokomplikowały. Sebastiano stracił pamięć i posiada nową tożsamość - to muszkieter/ochroniarz kardynała Richelieu, znanego nam z lekcji historii. Anna nie dość, że musi sprawić, żeby ukochany przypomniał ją sobie, to jeszcze na jej barkach spoczęło doprowadzenie misji do końca. A stawka jest bardzo wysoka, gdyż w razie niepowodzenia Paryż w XXI będzie wyglądał całkowicie inaczej niż teraz...

Złoty most to powieść bardzo podobna do swej poprzedniczki. Jeśli czytaliście Magiczną gondolę to zapewne domyślacie się, że siedemnastowieczny Paryż został ukazany tu ze wszystkimi detalami. Nie da się nie zakochać w tym mieście - w tych zaułkach, uliczkach, pałacach, strojach i zwyczajach. Wszystkie te elementy zostały zręcznie wplecione w fabułę, dzięki czemu nie miałam poczucia przesytu i wrażenia czytania podręcznika z historii sztuki.

Kolejnym podobieństwem do Magicznej gondoli są bohaterowie, mam tu głównie na myśli nowe postaci, które Anna poznała po przeniesieniu się kilka stuleci wstecz. Cecile czyli nowoczesna przepiękna aktorka po kryjomu pisząca własną sztukę teatralną i oczarowująca każdego mężczyznę, którego spotka, Philippe - zakochany bez pamięci w Cecile syn krawca czy Marie - księżna, przyjaciółka królowej Francji. To postaci bardzo wyraziste i charakterystyczne, na pewno pozostaną na długo w mojej pamięci.

Spodobało mi się także, że na początku książki przypomniane są zasady podróżowania w czasie i pokrótce fabuła poprzedniej części. Dzięki temu wszystko sobie odświeżyłam.

Anna to wciąż świetna dziewczyna - zaradna i odważna. Jest typowym człowiekiem z XXI wieku uzależnionym od Wikipedii, Facebooka, telefonu, prysznica i innych dobrodziejstw, dlatego często w sytuacjach nietypowych, w których musiała sobie jakoś poradzić, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech.

" - Czy mogę użyć reszty tego mydła, jak skończymy z twoimi włosami?
  - Oczywiście. I wody też. Możesz się wykąpać zaraz po mnie.
  - Nie mam żadnego robactwa ani chorób.
  - Dziękuję, chętnie skorzystam z twojej propozycji.
  Inaczej to wszystko trwałoby zbyt długo, a poza tym bywają gorze rzeczy niż zużyta woda do kąpieli. Na przykład smród jak ze starej frytkownicy."

Moje ogólne wrażenia po lekturze powieści są jak najbardziej pozytywne, choć to Magiczna gondola jest moją ulubioną. Motyw z utratą pamięci przez Sebastiana jest dla mnie trochę oklepany, bo spotkałam się z nim w innych książkach, dlatego myślę, że autorka mogła wymyślić coś bardziej oryginalnego.

Książkę czytało mi się z przyjemnością, spędziłam z nią mnóstwo zabawnych chwil. Dlatego wszystkim fanom twórczości Evy Voller oraz tym, którzy jeszcze nie czytali tej serii z czystym sumieniem mogę polecić. Jeśli chcielibyście się przenieść w czasie, ale tego nie potraficie, to lektura tej powieści na pewno Wam to ułatwi.

Ocena: 8/10


Poza czasem:
Magiczna gondola ׀ Złoty most  ׀ Ukryta brama

środa, 19 czerwca 2013

Eva Völler - Magiczna gondola

Autor: Eva Völler
Tytuł: Magiczna gondola
Oryginalny tytuł: Zeiten Zauber. Die magische Gondel
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 464
Stosik: 3/2012












Eva Völler już jako dziecko lubiła wymyślać historie. W dorosłym życiu zarabiała na utrzymanie jako sędzia, później zaś jako adwokatka, zanim ostatecznie porzuciła dotychczasową pracę dla pisania. Jest znawczynią Wenecji, tam też umieściła akcję swej pierwszej powieści dla młodzieży "Magicznej gondoli".

Siedemnastoletnia Anna przyjechała do Wenecji z rodzicami, aby spędzić tam cudowne wakacje. Mama i tato intensywnie spędzają czas poświęcając się pracy, a dziewczynie zaczyna doskwierać nuda. Podczas licznych spacerów zwiedza wiele ciekawych zakątków przepięknego włoskiego miasta. Pewnego dnia, podczas odbywającej się parady historycznych łodzi Anna niefortunnie wpada do wody, z której ratuje ją przystojny młodzieniec. Nagle widok zaciera jej się przed oczami i budzi się w nocy, naga, w towarzystwie nieznanych ludzi.

Szybko okazuje się, że przeniosła się w czasie. Dziewczyna nie może w to uwierzyć w to, co się stało, bo to przecież niemożliwe, ale po pewnym czasie nabiera pewności, że wokół dzieje się coś dziwnego. Z pomocą nieznajomego trafia do kobiety, która przygarnia ją pod swój dach. Anna zdaje sobie sprawę, że ludzie w XV wieku nie mieli łatwego życia: brak Internetu, komórek, łazienek i wielu innych znanych nam wygód, na które często nawet nie zwracamy uwagi, utrudniają zaaklimatyzowanie się w nowym otoczeniu. Nastolatka poznaje tam Klaryssę - młodą szlachciankę, która znalazła się w identycznej sytuacji: kilka lat wcześniej przybyła tu z XVIII wieku; z czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej, gdzie arystokracja nie była dobrze traktowana. Wspólnie pomagają gospodyni w domowym obrządku, zbliżając się do siebie i obdarzając przyjaźnią.

Anna po kilku dniach przyzwyczaja się do zaistniałej sytuacji, bowiem dowiaduje się, że przystojny młodzieniec o zacnym imieniu Sebastiano, posiadł umiejętność podróży w czasie i może pomóc jej powrócić do swego dawnego życia. Jednak będzie miał taką możliwość tylko co dwa tygodnie, dlatego nastolatka musi uzbroić się w cierpliwość i poczekać kilkanaście dni. Po tym czasie przeszczęśliwa żegna się z Klaryssą, która na razie nie może powrócić do swych czasów, a następnie wsiada do gondoli. Niestety, nic się nie dzieje i zrozpaczona dziewczyna zdaje sobie sprawę, że nadal musi tkwić w tych czasach, przynajmniej przez kolejne dwa tygodnie. Dowiaduje się również, że przybyła tu nie bez powodu. Ma do wykonania misję, której zakończenie doprowadzi ją do spełnienia największego marzenia: powrotu do domu.

"Zero żelu pod prysznic, zero pralek, zero dezodorantów. I brak spłuczki w ubikacji. Przeszłość brzydko pachniała, w najprawdziwszym sensie tego słowa."

Na Magiczną gondolę czaiłam się od dnia premiery. Z zazdrością patrzyłam na kolejne recenzje, na nieustające zachwyty nad tą powieścią. Dlatego, kiedy udało mi się ją w końcu dorwać z swe łapki, z ogromnym bananem na twarzy usiadłam do lektury i wpadłam na kilka godzin.

Nie sposób opisać, jak doskonała jest ta książka. Na uwagę zasługuje jeden z moich ulubionych motywów: podróże w czasie. Autorka idealnie opisała czasy, w których miała miejsce akcja. Pochodnie oświetlające uliczki, przepiękne rezydencje, stroje, sposób mówienia i zachowania ówczesnych ludzi został przedstawiony w taki sposób, że sama zapragnęłam tam się znaleźć i podziwiać niesamowite widoki.

"Kto w piętnastym wieku posiadał kilka torebeczek pieprzu, ten uchodził za zamożnego. Ziele angielskie, cynamon i szafran były na wagę złota. To, co ludzie w przyszłości mogli kupić za parę groszy w każdym supermarkecie, w przeszłości musiało zostać najpierw przywiezione z Dalekiego Wschodu w trakcie wielomiesięcznych morskich podróży."

Bohaterowie są świetnie wykreowani. Każdy z nich jest niepowtarzalny, wyróżnia się i łatwo go zapamiętać. Anna to typowa nastolatka, która nie może obejść się bez swojego iPoda. Ale kiedy przychodzi do działania, porzuca tęsknotę za cudami techniki i poświęca się cała dla wykonania zadania. Jedną z moich ulubionych postaci była Marietta, kurtyzana, która prowadziła własny biznes i zatrudniała wiele młodych kobiet. To osoba niezależna, przepiękna, radząca sobie doskonale w każdej sytuacji, a jednocześnie niezwykle oddana przyjaciółka.
Nie brak tu oczywiście czarnego charakteru. Alvise, wróg numer jeden, to prawdziwie perfidny, złośliwy i gotowy zabić dla osiągnięcia własnego celu drań.

Magiczna gondola to niezwykle zabawna książka. Nie brak tu śmiesznych dialogów i sytuacji, dlatego zastanówcie się, czy chcecie czytać ją w środkach miejskiej komunikacji. Niezwykle komiczny był dla mnie fakt, iż słowa, które każdy z nas używa swobodnie w XXI wieku, w wielu przypadkach nie były znane wtedy, dlatego o ile Anna próbowała powiedzieć toaleta, to z jej ust wydobywał się wychodek. Nieraz wychodziły z tego naprawdę śmieszne sytuacje.

"Książki w tych czasach były tak rzadkie i tak kosztowne, że mało kto mógł sobie na nie pozwolić. Z samą tylko serią o Harrym Potterze byłabym tu niewyobrażalnie dobrą partią, a gdybym dołożyła do tego jeszcze romanse Stephenie Meyer, konkurenci do mojej ręki ustawialiby się w kolejce." 

Osoby przybywające z przyszłości nie mogły również mówić niczego na temat ich czasów. Niemożność wypowiedzenia się na jakikolwiek temat, który nie był znany w XV wieku nazywano blokadą, która była też przyczyną zamiany słów na tamtejsze. Dzięki temu przeszłość pozostaje niezmieniona.

Magiczna gondola to niezaprzeczalnie jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w całym moim życiu. Dlatego serdecznie polecam ją wszystkim, bez względu na wiek. Jeśli czytaliście Trylogię czasu Kerstin Gier, to ta pozycja również Wam się spodoba.

Ocena: 10/10


Seria Poza czasem:
Magiczna gondola ׀ Złoty most ׀ Ukryta brama

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kerstin Gier - Zieleń szmaragdu

Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Zieleń szmaragdu
Seria: Trylogia czasu tom 3
Oryginalny tytuł: Smaragdgrün. Liebe gent dorch alle Ziten.
Liczba stron: 455
Rok wydania: 2012
Stosik: 12/2012












Gdy słyszymy nazwisko Kerstin Gier, przychodzi nam na myśl jedno "Trylogia czasu". Nieważne, czy ją czytaliśmy czy nie, seria ta jest tak znana i powszechnie lubiana, że kojarzymy tę autorkę. Pisałam już o niej w recenzjach poprzednich części, więc tu nie będę się na tym rozpływać, tylko od razu przechodzę do konkretów czyli do zachwytów nad tą, już ostatnią częścią, nad czym bardzo ubolewam. Na początek może kilka słów, o czym jest ta książka (jeśli nie zapoznaliście się jeszcze z tą trylogią, to zachęcam to zajrzenia do poprzednich recenzji - tam jest krótko przedstawiona fabuła pierwszego i drugiego tomu).

Gwendolyn Sheperd, szesnastolatka posiadająca gen przenoszenia się w czasie, pomimo wielu zalet tej sytuacji ma kilka problemów i jeszcze więcej pytań, na które odpowiedzi sama chciałam bardzo poznać. Za kilka dni wyruszy w przeszłość na bal, podczas którego po raz kolejny spotka się z Hrabią de Saint Germain. Bardzo obawia się tego wydarzenia nie tylko z powodu samej podróży. Źródłem jej strachu jest właśnie sam hrabia, który tak naprawdę nie posiada takiego tytułu. Mężczyzna jest przerażający - pod maską sympatycznego pana w średnim wieku kryje się nieobliczalny typ, który potrafi dusić beż użycia rąk.

Gwen nadal uczestniczy w lekcjach etykiety, poddaje się codziennie elapsji czyli kilkugodzinnemu przeskokowi w czasie i stara przyzwyczaić się do nowej sytuacji, w której nie czuje się zbyt pewnie. W trakcie jednego z takich "wypadów" w przeszłość spotyka młodego mężczyznę, który okazuje się być jej dziadkiem (gdyż dziewczyna przenosi się w lata 50. XX wieku) i wspólnie z nim stara się odnaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania głównie te związane z zadaniem, które ma do wykonania; między innymi co się stanie, gdy chronograf zostanie napełniony krwią wszystkich podróżników.

Nie kończą się również jej problemy miłosne. Gideon unika jej a potem rzuca katastrofalne zdanie: "Możemy być przyjaciółmi?". Gwendolyn wypłakuje oczy w poduszkę i stara się zapomnieć o chłopaku, w którym szaleńczo się zakochała. W tej części nasi zakochani przeżywają wiele perypetii. Czy Wy też zakochałyście się w Gideonie i w jego cudnych zielonych oczach?

Kieruję w stronę "Zieleni szmaragdu" same ochy i achy. Nie da się opisać tego słowami, jak bardzo polubiłam całą tę trylogię i jak bardzo żałuję, że to już jej koniec.
Jest to bardzo zabawna i lekka lektura. Xemerius, czyli duch-gargulec, znowu powalał mnie na łopatki swoimi tekstami, przy których śmiałam się sama do siebie jak wariatka.

    "Mama najwidoczniej to zrozumiała. Objęła mnie mocno i przez parę chwil nie byłyśmy w stanie ani mówić, ani przestać płakać. 
     Trwało to do momentu, kiedy Xemerius wetknął głowę przez ścianę:
     - O, tutaj jesteś. - Przecisnął się cały do pokoju i sfrunął na stół, z którego przyglądał się nam ciekawie. - O rany! Teraz mamy już dwie pokojowe fontanny, ubiegłoroczny model Niagara Falls najwyraźniej był w promocji."

Szkoda mi tylko trochę, że w tym tomie było mniej Leslie, przyjaciółki Gwen, która była równie zabawna, co Xemerius i totalnie szalona. W ogóle zauważyłam, że w tej ostatniej części autorka skupiła się głównie na dążeniu do zakończenia historii i pojawiało się tu mniej życia szkolnego nastolatki, a więcej właśnie związanego z podróżowaniem w czasie.

Obawiałam się bardzo zakończenia. Miałam nadzieję, że się nie rozczaruję, gdyż to wpłynęłoby na pewno na całą moją opinię. Na szczęście było fenomenalne, lepszego nie mogłam sobie wyobrazić. Wszystkie zagadki, tajemnice i wątki zostają rozwiązane, nawet sprawa ducha Jamesa znalazła swój koniec. A nawet okazało się, że Charlotta nie jest taka idealna jakby się mogło wydawać; mówię tu o niespełnionym uczuciu.

Pewnie większość z Was zazdrości Gwen tego wspaniałego genu. Ja również należę do tej grupy. Uważam, że fajnie by było przenieść się jakieś 20 - 30 lat wstecz, kiedy nie było mnie na świecie i porozmawiać z moimi rodzicami, będącymi mniej więcej w moim wieku.

Bardzo żałuję, że nie spotkam się już więcej z bohaterami Trylogii czasu. Pokochałam tę serię całym sercem i polecam ją wszystkim. Trzecia część spodobała mi się najbardziej, cieszę się, że była troszkę grubsza od pozostałych, choć i tak szybko ją pochłonęłam. Nie mogę się już doczekać filmu, będę chyba pierwszą osobą, która rzuci się na bilety:)

Mam nadzieję, że przekonałam niedowiarków do tej serii i że jak najszybciej będziecie mieli okazję ją przeczytać - bo naprawdę warto.

Moja ocena (która odnosi się zarówno do recenzowanej części jak i do całej serii):10+/5

                                                                  Trylogia Czasu:
                                        Czerwień rubinu ׀ Błękit szafiru ׀ Zieleń szmaragdu


wtorek, 29 stycznia 2013

Ewa Nowak - Drzazga

Autor: Ewa Nowak
Tytuł: Drzazga
Seria: Miętowa tom 13
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 332
Rok wydania: 2012
Stosik: 2/2013













Ewa Nowak z zawodu jest pedagogiem-terapeutą, ekspertem pedagogicznym portalu "Zwierciadło.pl". Prowadzi stałą rubrykę "Poradnik rodzica" w miesięczniku "Sens. Rozwój, zdrowie, piękno". Jej felietony i opowiadania ukazują się regularnie w pismach "Cogito", "Victor Gimnazjalista" i "Victor Junior". Książki dla dzieci i młodzieży pisze od kilkunastu lat. Autorka mieszka z mężem i córką na warszawskiej Białołęce.

Piętnastoletnia Marta to zwykła dziewczyna, która pilnie się uczy. Jej życie wydaje się być istną sielanką, bez trosk i kłopotów. Sen z powiek spędza jej jednak koszmarna starsza siostra, Jagna, z którą od lat jest w stałym konflikcie. Nie lubić się z kimś to jedno, ale jeszcze mieszkać z tą osobą pod jednym dachem to piekło. Jagna to najgorsza siostra na świecie. Na szczęście Marta ma jeszcze kochaną mamę, z którą doskonale się dogaduje. Spędzają wspólnie mnóstwo czasu i razem próbują funkcjonować normalnie, choć starsza córka im tego nie ułatwia.

Marta powoli zaczyna mieć dość takiego życia. Nie wie jednak, co mogłaby zrobić, jak zakończyć trwający koszmar. Całą winę pokłada w Jagnie, bo to przecież ona jest przyczyną tego zamieszania. Sprawę komplikuje fakt, że rodzice dziewcząt się rozwiedli, ojciec ma nową żonę i niezbyt interesują go córki. Jego jedynym obowiązkiem jest płacenie alimentów i goszczenie dzieci w niektóre weekendy, tak więc Marta nie ma się do kogo zwrócić.

Powoli zaczyna uświadamiać sobie pewne rzeczy, zdaje sobie sprawę, że nie jest do końca bez winy. Co zrobi Marta? Czy uda jej się pogodzić z siostrą, której nienawidzi? Czy mama pokocha w końcu Jagnę i przestanie faworyzować drugą córkę? Kim jest Dorian i jaką odegra w tym wszystkim rolę?

"Marta poczuła się bezsilna. Przecież ona zawsze robi to, o co się ją poprosi. Była zła, że mama używa słowa <<was>>.  Jest ona i jest Jagna, dwa odrębne byty. Czy mam tego nie rozumie?"

Zacznę od tego, że Ewa Nowak jest moją ulubioną polską autorką powieści obyczajowych dla młodzieży. Seria Miętowa to książki, które czytam od lat, mam już za sobą prawie wszystkie części i każda, bez wyjątku bardzo mi się podoba. Nie wiem co ta pisarka ma w sobie, a raczej w swym pisaniu. Mimo iż nie kreuje jakichś magicznych światów i stworzeń, tylko bazuje na naszym zwykłym codziennym życiu, pobudza moją wyobraźnię.

Marta to bardzo dobra uczennica, ma same piątki w szkole, kochaną mamę, która jest jednocześnie jej przyjaciółką, jest zdrowa... niby posiada wszystko, co w życiu najważniejsze. Jednak jak to się zazwyczaj zdarza nic w życiu nie jest idealne i nastolatka ma mnóstwo własnych problemów. Jak dla mnie jest trochę zbyt naiwna, łatwowierna i wszystkie swoje decyzje podejmuje po konsultacjach z matką. Boi się, że jeśli nie będzie robiła tego, co jej się każe, to rodzicielka będzie z niej niezadowolona. Nie ma przyjaciół, bo mamie się nie podobają, nie może wyjść z koleżankami na pizzę, bo mama po nią przyszła i zaprosiła ją na lody... Marcie wydaje się, że panuje nad swoim losem, ale cały jej czas organizuje matka. A przecież dziewczyna ma już 15 lat i powinna choć po części sama o sobie decydować. Myślę, że do pewnego momentu nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo się nią manipuluje. W gruncie rzeczy to bardzo sympatyczna i wesoła dziewczyna, która mogłaby mieć przyjaciół na pęczki.

"Na co dzień, na przerwach, czytała albo coś powtarzała, albo jadła i starała się nie myśleć o tym, że po dwóch latach nadal nie ma tu z kim pogadać."

Pewnie domyślacie się, że tak naprawdę przyczyną całej chorej sytuacji jest matka. Być może po części nieświadomie zraża do siebie jedną córkę, faworyzując drugą. Muszę trochę na nią ponarzekać, bo jak to jest możliwe, że kocha się jedno dziecko bardziej niż drugie? Przecież zawsze słyszymy od rodziców, iż kochają nas i nasze rodzeństwo jednakowo. Ale czy na pewno? W Drzazdze występuje na ten temat wiele dyskusji. Od początku Beata Piotrowicz nie przypadła mi do gustu. Bo jak może mając tak wspaniałe córki, jedną stawiać wysoko na piedestale, a drugą dzień w dzień mieszać z błotem?


"Kochać jest bardzo łatwo. Moi rodzice na pewno mnie kochają, ale mnie nie lubią i w tym rzecz. Jak kogoś nie lubisz, to jesteś dla niego okropny, niemiły, wszystkiego mu żałujesz, wydzielasz mu każdy grosz i rozliczasz ze wszystkiego, co zrobi. On cię po prostu denerwuje samym faktem, że żyje. Tak patrzą na mnie moi starzy. Nerkę by mi oddali, bo mnie kochają; oni mnie tylko nie lubią."


Jagna to w gruncie rzeczy przemiła dziewczyna. Przynajmniej taka jest w szkole, tak zachowuje się w stosunku do znajomych. Dlaczego w domu tak diametralnie się zmienia? Przyjmuje waleczną pozę, ukrywa swoje uczucia i wydaje się, że nic jej nie obchodzi, choć tak naprawdę emocje w niej kipią. Wszystko lekceważy, a w rzeczywistości czuje się niedoceniona i niekochana.

Podsumowując, Drzazga to powieść o oryginalnej tematyce. Historia ta budzi w czytelniku wiele emocji i refleksji. Jeśli szukacie ciekawej powieści obyczajowej dla młodzieży to polecam Wam gorąco serię Miętową, ponieważ na innych autorach piszących tego typu książki wielokrotnie się zawiodłam. Od wielu lat niezmiennie Ewa Nowak cieszy się moją sympatią. A jeżeli już zapoznaliście się z tą autorką i nie zawiedliście się, to gwarantuję, że Drzazga nie sprawi, że zmienicie zdanie.

Ocena: 8/10


Seria Miętowa:
Wszystko, tylko nie mięta ׀ Diupa ׀ Krzywe 10 ׀ Lawenda w chodakach ׀ Drugi ׀ Michał Jakiśtam ׀ Ogon Kici ׀ Kiedyś na pewno ׀ Rezerwat niebieskich ptaków ׀ Bardzo biała wrona ׀ Niewzruszenie ׀ Dane wrażliwe ׀ Drzazga

Za książkę dziękuję:

poniedziałek, 12 listopada 2012

Kerstin Gier - Błękit szafiru

Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Błękit szafiru
Seria: Trylogia Czasu tom 2
Oryginalny tytuł: Saphirblau. Liebe geht durch alle Zeiten
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 362













Kerstin Gier to niemiecka pisarka, która zasłynęła "Trylogią czasu". Jest również autorką kilku innych równie poczytnych książek takich jak "Z deszczu pod rynnę", "Mężczyźni i pozostałe katastrofy" czy "Kasa, forsa, szmal". Jednak najbardziej znana jest właśnie z opowieści o Gwendolyn Sheperd. Niedawno skończyłam czytać drugą część trylogii czyli "Błękit szafiru" i chciałabym podzielić się z Wami moją opinią.

Gwen po ostatnich przygodach nie ma ani chwili, aby ochłonąć. Czeka ją kolejne ważne wydarzenie - soirée w XVIII wieku, na którym po raz kolejny spotka się z Hrabią de Saint Germain. Musi się bardzo dobrze przygotować do spotkania. Uczy się etykiety oraz poprawnego wysławiania się. Pobiera lekcje od roztrzepanego Giordano, który nie może ścierpieć tego, że w ciągu kliku godzin dziewczyna nie potrafi nauczyć się tego, czego jej kuzynka Charlotta uczyła się przez całe życie.

"Ostatnio mój organizm wytworzył prawdopodobnie więcej adrenaliny niż przez całe szesnaście lat mojego dotychczasowego życia. Tak wiele się zdarzyło, a ja miałam tak mało czasu, żeby się nad tym zastanowić, że głowa wprost pękała mi od natłoku informacji i wrażeń. "

Nastolatka musi pogodzić obowiązki szkolne ze stawianiem się na elapsję, podczas której udaje się w przeszłość. Podczas jednej z takich podróży spotyka młodego mężczyznę - Lucasa Montrose, jej dziadka, z którym spędza miłe chwile i dowiaduje się o nim wielu interesujących rzeczy na przykład tego, że miał dylemat, którą pannę wybrać na żonę.

W "Błękicie szafiru" nie brak oczywiście wątku miłosnego. Po bardzo romantycznym zakończeniu poprzedniej części nie jest tak kolorowo. Gideon z jednej strony nie wiedzieć czemu unika Gwendolyn, a z drugiej zakochany bez pamięci pragnie spędzać z nią każdą chwilę. Co sprawia, że młody mężczyzna się waha, ma wątpliwości? Ta huśtawka uczuć męczy dziewczynę i spędza sen z powiek.

Jak Gwendolyn poradzi sobie podczas spotkania z Hrabią de Saint Germain? Czy wyjaśni sobie wszystko z Gideonem? Czy Lucy i Paul to przestępcy, którzy wykradli chronograf dla swych niecnych celów?

Niezmiennie Gwen to moja ulubiona bohaterka tej serii. Zabawna, dowcipna, zawsze udaje się jej wyjść z problemowych sytuacji, stara się znaleźć złoty środek, by przetrwać trudne chwile. Z dnia na dzień dowiedziała się, że to ona ma zdolność podróżowania w czasie, to ona ma ten niezwykły dar. Ciężko jej sobie z tym poradzić. Na dodatek nadal nie uzyskuje odpowiedzi na swoje pytania, nikt nie chce powiedzieć jej o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Mimo to jest bardzo dzielna, wytrwała, ambitna, dąży do wyznaczonego celu i nie poddaje się. 

"- Ty chyba jeszcze nie do końca rozumiesz, że odtąd nie będziesz miała zbyt wielu okazji, by opuszczać tę wyspę! - W głosie Gideona pobrzmiewała gorycz. - I to miasto. Zamiast wywozić cię na wakacje do Szkocji, twoja rodzina powinna była raczej pokazać ci wielki swiat. A teraz już za późno. Nastaw się na to, że wszystko, o czym marzysz, będziesz sobie mogła zobaczyć najwyżej na Google Earth."

Do moich ulubieńców śmiało mogę zaliczyć Xemeriusa - sympatycznego, roztrzepanego i zabawnego gargulca, który pojawia się dopiero w tym tomie. Właściwie powinnam powiedzieć, że jest to duch demona, który błądzi po tym świecie i który przyczepił się do Gwendolyn, gdyż ta ma zdolność widzenia pozaziemskich stworzeń. Gada jak najęty, można powiedzieć, że gęba mu się nie zamyka. Jednak to prawdziwy przyjaciel i przynosi Gwendolyn niejakie korzyści, na przykład podczas lekcji z Giordano podpowiadając jej odpowiedzi na pytania. Dzięki niemu nieraz śmiałam się do rozpuku. Przyznam, że sama chciałabym mieć takiego kompana.

Charlotta, kuzynka Gwen to postać, którą znienawidziłam od samego początku. Na szczęście pojawia się rzadko, bo za każdym razem kiedy ją spotykałam na kartach powieści, to byłam tak zdenerwowana, że miałam ochotę ją strzelić w pustą główkę. 
Myślę, że mogę to zaliczyć do plusów tej książki, ponieważ celem autora jest właśnie to, aby czytelnik miał takie odczucia co do negatywnych bohaterów.

"Błękit szafiru" posiada dwa minusy. Pierwszy to nadmierne przeżywanie spraw miłosnych głównej bohaterki, które po pewnym czasie mnie irytowały. A kolejny to długość powieści. Była po prostu... zbyt krótka. Połknęłam ją w krótkim czasie i czuję niedosyt i chcę więcej.

Podsumowując polecam tę powieść wszystkim, którzy jeszcze jej nie czytali i tym, którzy uwielbiają podróżowanie w czasie oraz piętrzące się jak grzyby po deszczu tajemnice. Bardzo miło spędzało mi się przy niej czas i nie żałuję ani chwili. Nie mogę się doczekać filmu na podstawie "Trylogii czasu", na który na sto procent pójdę do kina.

Czytaliście może jakieś książki tej autorki? Może właśnie tę trylogię? Co o niej sądzicie? 

Ocena: 10/10

 Trylogia Czasu:
1. Czerwień rubinu RECENZJA
2. Błękit szafiru
3. Zieleń szmaragdu RECENZJA         


                             Za możliwość przeczytania książki dziękuję serwisowi nakanapie.pl
                                                    

środa, 10 października 2012

Kerstin Gier - Czerwień rubinu

Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Czerwień rubinu
Seria: Trylogia czasu tom 1
Oryginalny tytuł: Rubinrot
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 344
Rok wydania: 2011













Kerstin Gier to niemiecka autorka pisząca powieści dla kobiet. "Niemoralna superoferta" w 2005 roku przyniosła jej nagrodę Delia dla najlepszej powieści kobiecej roku. Jednak największą popularnością cieszy się Trylogia Czasu opowiadająca o przenoszeniu się w czasoprzestrzeni.

Gwendolyn to szesnastoletnia zwykła dziewczyna, która mieszka w pięknym dużym domu z lokajem. Żyje w cieniu swojej kuzynki, będącej w tym samym wieku i chodzącą razem z nią do klasy. Charlotta po lekcjach nie zajmuje się chodzeniem do kina czy na basen. Jest przygotowywana do bezpiecznej "inicjacji" przeniesienia się w czasie. Posiada bowiem unikatowy gen, powtarzający się raz na kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, który właśnie jej to umożliwia. Wszyscy, łącznie z Gwendolyn wyczekują tego pierwszego, niespodziewanego razu.

Nieoczekiwanie to Gwendolyn przenosi się w czasie. Na szczęście po kilku minutach cała i zdrowa, ale przestraszona wraca do teraźniejszości. Przecież to Charlotta ma gen, a nie ona. Jednak prawda okazuje się inna. Kiedy przenosi się jeszcze dwukrotnie, postanawia powiedzieć o wszystkim mamie. Ta, przerażona, prowadzi ją w pewne ekskluzywne miejsce, gdzie nastolatka dowiaduje się wielu interesujących rzeczy. Rozpoczyna się największa przygoda jej życia, podczas której ma do wypełnienia bardzo ważną misję. Wraz z kilka lat starszym Gideonem przenosi się w przeszłość, gdzie dzieją się niezwykłe wydarzenia, podczas których mogą stracić nawet życie.

Akcja książki nie zatrzymuje się nawet na moment. Co chwilę wydarza się coś takiego, co sprawia, że ma się ochotę czytać i czytać.... aż dobrnie się do ostatniej strony i chciałoby się zabrać za kontynuację.

Innych bohaterów odebrałam bardzo pozytywnie. Wszystkich obdarzyłam sympatią, no może oprócz Charlotty, która zachowywała się, jakby była lepsza od innych, choć nie ma się co jej dziwić, w takim przeświadczeniu wychowywana była całe życie; nie polubiłam również szkolnych znajomych Gwendolyn (z wyjątkiem ducha Jamesa), ale na szczęście pojawili się tylko kilka razy. Na uwagę zasługuje również Leslie, najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki, która rozbrajała mnie swą otwartością, odwagą i szczerością. Prosto z mostu mówiła wszystko, co uważała za słuszne. Była wesoła, radosna, od razu poprawiała nastrój.

Przeszłość została opisana w niesamowity sposób. Ubrania, widoki, miejsca - wszystko zostało przedstawione ze szczegółami, ale nie było nużące. Doskonale można sobie to wszystko wyobrazić. Aż chce się tam przenieść samemu, aby na własnej skórze przeżyć tam chociaż kilka godzin.

Tak jak wszystkie inne recenzje tej książki, które miałam okazję przeczytać, moja również jest jak najbardziej pozytywna. Zapoznanie się z tą powieścią było moim marzeniem czytelniczym i jestem szczęśliwa, że się spełniło. Przede mną dwie kolejne części, których jestem bardzo bardzo ciekawa.

Ocena: 4,5/5, 9/10

Trylogia czasu: 
1. Czerwień rubinu
2. Błękit szafiru RECENZJA
3. Zieleń szmaragdu  RECENZJA