wtorek, 16 lipca 2013

Beata Pawlikowska - Blondynka na Jawie

Autor: Beata Pawlikowska
Tytuł: Blondynka na Jawie
Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 335
Rok wydania: 2013
Stosik: 7/2013













Beaty Pawlikowskiej chyba nie trzeba przedstawiać. Po Wojciechu Cejrowskim jest najbardziej znaną polską podróżniczką udzielającą się zarówno w radio, telewizji oraz książkach. Oprócz podróży uwielbia pisanie, dlatego wydała już około kilkudziesięciu książek. Blondynka na Jawie to jej najnowsza pozycja podróżnicza, w której opisuje co ciekawego przeżyła w Indonezji.

A działo się wiele, oj działo! Autorka wiele razy podkreśla, że nie lubi standardowych turystycznych wycieczek, podczas których możemy pławić się w luksusach (większych lub mniejszych), jesteśmy wszędzie dowożeni przez autobusy jak paczka przez listonosza, mamy pod dostatkiem jedzenia, prysznice, plażę, internet i inne wygody. A ona nie lubi czegoś takiego. Uwielbia samotność, inni ludzie, "nietubylcy", wręcz przeszkadzają jej w odkrywaniu innych kultur, podziwianiu piękna natury. Jej wyprawy są szalone, często niebezpieczne i tak naprawdę nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień. Pawlikowska wykazuje się przy tym ogromną odwagą, bo czy każdy z nas miałby w sobie tyle siły, by w ten sposób podróżować?

"Tak lubię najbardziej. W męskiej koszuli, krótkich spodenkach, w słońcu i deszczu, kurzu i znoju, śpię w zwykłych hotelach dla tubylców, podróżuję razem z nimi zatłoczonymi minibusami i najtańszą klasą pociągu, jem na ulicy w przydrożnym barze, smakuję i doświadczam wszystkiego tak mocno i intensywnie, jak to tylko możliwe."

Muszę powiedzieć jeszcze o tym co rzuca się w oczy zanim zaczniemy czytanie. Książka wykonana jest w cudowny sposób, ma twardą oprawę, kartki wykonane są ze śliskiego papieru, a w środku... w środku jest TYLE zdjęć, że trudno je zliczyć. Przede wszystkim są to fotografie zwykłych ludzi wykonujących swe codzienne prace. Ich autorką jest sama Beata Pawlikowska. Mają one niesamowity klimat, który sprawia, że chciałabym znaleźć się w miejscach o których opowiada, ponieważ łączą się one bezpośrednio z tym, gdzie była.

Na szczęście nie jest to album podróżniczy; mamy tu o wiele więcej tekstu niż zdjęć. Moim zdaniem Pawlikowska ma talent do opowiadania, potrafi nawet najzwyklejszą rzecz, zjawisko, sytuację opisać w barwny sposób, który sprawia, że w głowie układa mi się obraz tego, co przeżywa. Książka pełna jest zabawnych sytuacji podczas których śmiałam się, szczególnie poprawiały mi humor jej przekomarzanki słowne z Francuzem Julienem, którego spotkała w drodze do wioski Cemoro Lawang. Nie brak też tu rozważań wręcz filozoficznych, podczas których rozważała sens istnienia wielu rzeczy, które człowiek wymyślił i które jej zdaniem nie są do końca trafne. Stąd też w Blondynce na Jawie nie brakuje wielu przepięknych sentencji, które idealnie nadają się do zacytowania.

"Bo najbardziej męczące na świecie jest lenistwo. Uwierzcie mi. im więcej odpoczywasz, siedzisz i jesz, tym mniej masz chęci do życia i siły, żeby cokolwiek ze sobą zrobić."

Przyznaję, że książka ta to moje pierwsze spotkanie z literaturą podróżniczą, dlatego nie mam porównania z innymi tego typu pozycjami. Ale wiem na pewno, że nie było ostatnim. Jestem zdziwiona, że mnie nie zanudziła i że tak mi się podobała. Beata Pawlikowska pokazała mi cudowny, a zarazem inny świat, kulturę, zwyczaje i obyczaje. Za jej pośrednictwem poznałam wiele interesujących osób i dowiedziałam, często dziwnych informacji na temat mieszkańców Indonezji. Ciekawa jestem tylko, jak podróżnik z innego kraju, który nie leży w Europie, opisałby Polskę i naszą kulturę, nasze podejście do świata. To byłoby na pewno ciekawe doświadczenie i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się poznać inny punkt widzenia niż nasz.

Ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu G+J


sobota, 13 lipca 2013

Stosik 8/2013

Przychodzę dzisiaj ze stosikiem, którego dawno już nie było. Są to jeszcze moje zdobycze z czerwca, konkretnie część z nich. Resztę pokażę Wam już niedługo w kolejnym stosie;)



Alison Sinclair "Ciemnorodni" - od nakanapie.pl RECENZJA
Jessica Brody "52 powody dla których nienawidzę mojego ojca" - od Fabryki Słów RECENZJA
Pete Johnson "Szponiarz" - pożyczone od koleżanki RECENZJA
Marcus Sedgwick "Królowa cieni" - pożyczone od koleżanki RECENZJA
Michael Connelly "Cmentarzysko" - jw.
P.C.Cast, Kristin Cast "Osaczona" - jw.
Becca Fitzpatrick "Cisza" - z biblioteki RECENZJA
Becca Fitzpatrick "Finale" - z biblioteki RECENZJA
P.C.Cast "Wybranka bogów cz. I" - z biblioteki RECENZJA
P.C.Cast "Wybranka bogów cz. II" - z biblioteki RECENZJA


Sara Shepard "Pretty Little Liars 3. Doskonałe" - ebook, od Woblinku RECENZJA









Na koniec muszę się pochwalić moim nowym dzieckiem. W końcu kupiłam sobie czytnik!!! Chciałabym serdecznie podziękować Clary za wszystkie rady i polecenie mi go ;*


Buziaki!

czwartek, 11 lipca 2013

Sara Shepard - Pretty Little Liars. Doskonałe

Autor: Sara Shepard
Tytuł: Pretty Little Liars. Doskonałe
Seria: Pretty Little Liars tom 3
Oryginalny tytuł: Perfect
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 304
Stosik: 8/2013











O serii Pretty Little Liars pisałam już dwukrotnie i może pamiętacie (ale raczej nie ;>), co o niej sądzę. Jak większość pozycji, które wybieram, ta również przypadła mi do gustu. Ostatnio miałam okazję zapoznać się z trzecią częścią, w której akcja jak zwykle pędzi i trudno odłożyć książkę na bok. W życiu Spencer, Emily, Hanny i Arii wiele się dzieje i sama nie wiedziałam czy im zazdrościć czy współczuć. Jak większość z Was wie, dziewczęta są mega bogate; mieszkają w luksusowych domach i ogólnie mają wszystko, czego zapragną. Ale z drugiej strony przeżyły traumatyczne zdarzenia, których ich przyjaźń nie wytrzymała, a tajemniczy A. wciąż daje im popalić.

Emily wciąż zmaga się z problemem swojej orientacji seksualnej. Kocha Mayę, ale wie, że nie może z nią być, bo gdyby rodzice się o tym dowiedzieli, wyrzekliby się jej, gdyż są totalnymi homofobami. Spencer po tym jak nie odrobiła pracy domowej i oddała esej siostry spotyka coś niesamowitego: utwór jest tak genialny, że nauczyciel postanawia zgłosić go do najbardziej prestiżowego konkursu w Stanach Zjednoczonych. Dziewczynę dręczą wyrzuty sumienia oraz obawa, że siostra rozpozna swoje dzieło, ale tak zapętla się w tym kłamstwie, że bardzo trudno jej z niego wybrnąć. Hanna wciąż cierpi po utraci Sean'a, na dodatek nie układa się jej z najlepszą przyjaciółką Moną, nie mówiąc już o rodzicach. Natomiast Aria po tym jak wyznała prawdę na temat swego ojca ma problemy z matką, która straciła do niej zaufanie. Dziewczyna zmuszona jest wyprowadzić się do chłopaka, którego dom nie do końca jej pasuje. Dodatkowo media w niewyjaśniony sposób otrzymały jedno ze starych nagrań dziewczyn, jeszcze z czasów gdy żyła Alison i cały czas pokazują je w telewizji.

"W domu Ackard'ów nie było warunków do nauki. Po pierwsze, było za cicho - Aria przywykła do nauki i równoczesnego słuchania muzyki, telewizora, i Mike'a marudzącego przez telefon w sąsiednim pokoju. Po drugie, ciężko było się skupić, kiedy czuła jakby ktoś ją... obserwował."

Jak widać, w tej niegrubej powieści aż roi się od wielu wątków i akcji. Narracja tradycyjnie przeskakuje od jednej bohaterki do drugiej i tak dalej. Często zdarza się tak, że ten "zabieg" mnie irytuje i nie pozwala mi się skupić, ale tutaj mi to nie przeszkadza; wręcz przeciwnie, nie mogę odłożyć książki na bok, bo może w następnym razem dowiem się, jak rozwinie się akcja, albo A. zaraz coś wykombinuje.

W tej serii podoba mi się głównie to, iż przez wachlarz bohaterów możemy się z którymś z nich utożsamić. To nie są książki o bogatych dziewczynach, którym w głowie ciuchy i chłopcy. Są one normalne, wbrew pozorom oraz inteligentne.

Pretty Little Liars. Doskonałe to idealna lektura na lato. Lekka, przyjemna, wciąga na długo. Można powiedzieć, że to po prostu odmóżdżacz. Ale ja tam lubię takie lekkie książki i z pewnością przeczytam kolejne części, bo nie przeżyję, jeśli nie dowiem się kim jest A.

Ocena: 8/10

Kłamczuchy ׀ Bez skazy ׀ Doskonałe ׀ Niewiarygodne ׀ Zepsute ׀ Zabójcze ׀ Bez serca ׀ Pożądane ׀ Uwikłane ׀ Bezlitosne ׀ Olśniewające



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Woblink.pl oraz wydawnictwu Otwarte.

wtorek, 9 lipca 2013

Alison Sinclair - Ciemnorodni

Autor: Alison Sinclair
Tytuł: Ciemnorodni
Seria: Zrodzeni z mroku tom 1
Oryginalny tytuł: Darkborn
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 357
Rok wydania: 2013
Stosik: 8/2013











Intrygi, spisek, morderstwa, porwania... to tylko niektóre zjawiska, które mają miejsce w pierwszej części serii Alison Sinclair pt. Ciemnorodni. Ciemnorodni to jedna z trzech ras żyjących w świecie stworzonym przez autorkę. Z nazwy wynika, iż żyją oni w ciemności. To prawda; dodatkowo pozbawieni są wzroku, zamiast tego zmysłu posiadają son, który doskonale go zastępuje. Najmniejszy błysk światła pali ich skórę i w bardzo krótkim czasie może pozbawić ich życia. Ich przeciwieństwem są Światłorodni - mogą oni funkcjonować jedynie w ciągu dnia. Trzecia rasa to Cieniorodni - o nich wiemy najmniej. To złe istoty, które parają się czarną magią i utrudniają życie pozostałym.

Jako czytelnicy wkraczamy w ten świat towarzysząc Balthasarowi, ciemnorodnemu uczonemu, lekarzowi, którego niespodziewanie odwiedza ciężarna dawna znajoma. W jego posiadłości rodzi pochodzące z nieprawego łoża bliźnięta i prosi Bala o pomoc w pozbyciu się ich. Mężczyzna nie wie nawet, w jakie kłopoty się wplątał wpuszczając kobietę za próg swego domu. Po kilku dniach napadają go tajemniczy mężczyźni. W chwili ich ucieczki do domu wraca z wakacji u rodziny żona Balthasara, Telmaine, z ich dwiema córeczkami oraz Ishmaelem: baronem, który przybywa do uczonego z ważną sprawą. Podczas szamotaniny mężczyźni porywają jedną z dziewczynek i uciekają. Dla trójki bohaterów rozpoczyna się walka z czasem, próba odnalezienia dziecka i ochrony własnego życia. Kto stoi za porwaniem i jaką rolę odegra magia, którą Ciemnorodni uważają za coś niezwykle groźnego i przeklętego?

Powieść Alison Sinclair ma niskie noty wśród czytelników, a ja spotkałam się głównie z negatywnymi recenzjami. Ufałam jednak swojej intuicji i chciałam ją przeczytać, przekonać się czy rzeczywiście książka ta jest tak beznadziejna, bo wydawało mi się, że mogłaby przypaść mi do gustu. Według mnie początek rzeczywiście jest słaby, ale po lekturze całej powieści widzę, że nie brakuje w niej zalet, które przeważają nad wadami.

Przede wszystkim nie brak tu akcji, która nie jest może zatrważająco szybka, ale posuwa się w swobodnym tempie, nie nudząc czytelnika. Podczas lektury cały czas byłam ciekawa co dalej się wydarzy i czy bohaterowie wyjdą cało z opresji. Dodatkowo siedziała we mnie ciekawość zakończenia powieści, co jest dużym plusem. Akcja stylizowana na średniowiecze równa się nienagannym manierom bohaterów.
Moją ulubioną postacią jest Ishmael. To mroczny, tajemniczy mężczyzna, który budzi grozę, strach, a jednocześnie fascynację. Jego relacja z Telmaine należy do moich ulubionych, głównie ze względu na to, że jest pełna romantycznych podtekstów.

Niestety autorka nie wykorzystała potencjału czasów, w których umieściła fabułę. Sądzę, że stroje, zwyczaje, wystrój mieszkań czy wygląd miasta zostały słabo oddane, wręcz zepchnięte na dalszy plan, a przecież to one nadają książce aurę tajemniczości i niepowtarzalnego klimatu.
Czasem ciężko mi było zrozumieć styl Alison Sinclair. Niektóre fragmenty musiałam czytać po kilka razy, a zdarzały się też takie, których nawet po tym nie potrafiłam zrozumieć. Postacie wypowiadają się barwnym "starodawnym" językiem, więc to może dlatego, ale przez to niejednokrotnie nie mogłam się skupić na lekturze.

Jak widać powieść ta ma plusy i minusy, ale nie żałuję, że ją przeczytałam. Bałam się, że również zmieszam ją z błotem, ale cieszę się, że zaufałam mojej intuicji. Polecam Wam Ciemnorodnych, ponieważ mimo, że posiada wady to nie jest tylko jedną z wielu książek fantasy. Świat wykreowany przez autorkę, głównie mam tu na myśli podział na rasy, jest oryginalny i może stanowić tło niezwykłych wydarzeń, które, mam nadzieję, będą miały miejsce w kolejnych częściach.

Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi www.nakanapie.pl



piątek, 5 lipca 2013

Barney Stinson, Matt Kuhn - Playbook. Podręcznik podrywu

Autor: Barney Stinson, Matt Kuhn
Tytuł: Playbook. Podręcznik podrywu
Oryginalny tytuł: The Playbook
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 138
Rok wydania: 2012
Stosik: -












SUIT UP. SCORE CHICKS. BE AWESOME.

Jeśli oglądaliście choć jeden odcinek kultowego serialu How I met your mother to wiecie, że Barney Stinson jest jego najbardziej charakterystyczną postacią. Podrywacz, żigolo, zdobywca... to tylko niektóre z miliona epitetów, którymi można go określić. To zdecydowanie mój ulubiony bohater, którego teksty są zabójczo śmieszne.

Otóż ten właśnie Barney stworzył księgę, o której istnieniu długo długo nikt nie miał pojęcia - nawet jego najbliżsi przyjaciele. Obdarza ją ogromnym szacunkiem, wręcz czcią nie pozwalając nikomu jej dotknąć, szczególnie kobietom. Zawiera ona kilkadziesiąt metod podrywu, jakie w swojej "karierze" choćby raz zastosował. Polegają one głównie na kłamaniu (a raczej wcielaniu się w rolę) i przebieraniu się, ale czego nie zrobi zdesperowany mężczyzna, by poderwać dziewczynę? Barney postanowił wydać księgę, by każdy facet, amator i bardziej doświadczony, mógł poznać jego niezawodne sposoby na uwodzenie nieświadomych kobiet.

"Prawie 83% przedstawień wymaga użycia co najmniej kilku metrów folii aluminiowej, więc zanim zaczniesz szaleć, mądrze by było zrobić sobie zapasy w lokalnym Carrefourze czy innym Auchan."

Zapewne wiele feministek po przeczytaniu tej książki urządziłoby manifestację przeciwko przedmiotowemu traktowaniu kobiet, bo - nie oszukujmy się - jesteśmy tu sprowadzone do głupich, niezdających sobie z niczego sprawy lasek, które służą mężczyznom tylko w jednym celu, zapewne wiecie jakim. Mnie Playbook przede wszystkim śmieszy, bo po pierwsze Barney stale naśmiewa się z biednych facetów, którzy muszą korzystać z jego książki, bo sami nie dają sobie rady, a po drugie te jego "metody" są tak śmieszne, że tylko dziewczyny z IQ poniżej 1 dałyby się na to nabrać.

Playbook to świetny gadżet dla fanów serialu How I met your mother. Osoby, które tego serialu nie znają mogłyby nie zrozumieć po co ta książka istnieje i niepotrzebnie się zirytować. To genialny poprawiacz humoru. Ciekawa jestem tylko, czy znalazł się ktoś, kto wypróbował choć jeden sposób z podręcznika Barney'a. Zapewne w Polsce nie znalazł się taki śmiałek, ale w Stanach Zjednoczonych? Jestem prawie pewna, że ktoś zrobił z siebie głupka na oczach innych. A może nie? Może sposoby Stinson'a są rzeczywiście tak dobre? ;>

Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu SQN.

środa, 3 lipca 2013

Anna Drzewiecka - Ciotki

Autor: Anna Drzewiecka
Tytuł: Ciotki
Wydawnictwo: M
Liczba stron: 150
Rok wydania: 2012
Stosik: 7/2013













Ciotki to cieniutka, niepozornie wyglądająca książeczka, która zawiera ogromny zbiór dziecięcych wspomnień autorki. Opowiada nam ona historie zasłyszane od swojej babci dotyczące jej dawno nieżyjących przodków oraz te, które sama przeżyła. Możemy poznać jej ogromną kochającą się rodzinę czyli babcię, dziadka, tytułowe ciotki oraz to, co pozostało w jej głowie z czasów gdy miała kilka lub kilkanaście lat. Razem z nią wędrujemy po powojennych mieszkaniach, ulicach, zakątkach, bawimy się z nieznośnym młodszym kuzynem, zajadamy słodycze, które w tamtych czasach były nie lada rarytasem.

Anna Drzewiecka ma niesamowity dar opowiadania. Podczas lektury czułam się tak, jakbym spotkała nieznajomą mi kobietę w parku i siedziała z nią na ławce zasłuchana w opowieściach z dziecięcych lat. Książka napisana jest potoczną, ale nie prostacką polszczyzną, działającą na wyobraźnię tworząc w umyśle czytającego ruchome obrazy.

Autorka sprawiła, że często nawet zazdrościłam jej tych wspomnień, choć przecież wychowywała się w niezwykle trudnych latach tuż po II Wojnie Światowej. Sądzę, że wiele wspomnień jest troszkę podkoloryzowanych, ale mają prawo być takimi, ponieważ pochodzą one z dziecięcego umysłu i mimo upływu lat pozostały niezmienne.

"Dzisiejsze mieszkania budowane w wielopiętrowych blokach, nawet te najdroższe - ulokowane w ekskluzywnych apartamentowcach - są uboższe od dawnych domów, bo brakuje im duszy i pamięci. Duszy i pamięci wzrastających w nich pokoleń, zapewniających ciągłość rodzinnej tradycji. Bo dom to nie są tylko ściany i dach - to przede wszystkim ludzie i uczucia, jakie ich ze sobą wiążą."

Wydawać by się mogło, że nie ma nic ciekawego w czytaniu opowieści osoby, której nawet się nie zna. Nie mają one jakiegoś konkretnego porządku, autorka przeskakuje z lat dziecięcych na dorosłe i odwrotnie. Książka nie ma konkretnej fabuły, jest raczej zbiorem krótkich opowiadań, które bardzo przyjemnie się czyta. I mimo, że nie znam autorki osobiście, to dzięki tej książce poznałam wiele sekretów, na pewno skrywanych przed niektórymi ludźmi, którzy znają ją osobiście.

Anna Drzewiecka nie wykłada jednak kawy na ławę, osnuwa swe słowa mgiełką tajemniczości pozostawiając niedopowiedzenia. Dziwne może się wydawać to, iż opowiadając o przodkach z XIX wieku praktycznie wcale nie wspomina o swoich rodzicach, mężu czy córkach - czyli o czasach tak naprawdę jej najbliższych. Odpowiedzi na pytanie dlaczego zastosowała taki "zabieg" nie znam, nie zmienia to jednak faktu, że jej wspomnienia są godne pozazdroszczenia.

Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu M

poniedziałek, 1 lipca 2013

Bilans miesiąca: czerwiec 2013

Mamy dziś 1 lipca, więc należałoby podsumować czerwiec. Dla mnie pierwsza połowa miesiąca była niezwykle udana - byłam na wycieczce w Warszawie, dostałam duużo nowych książek oraz trafiłam na kilka świetnych pozycji w bibliotece. Druga połowa była troszkę gorsza ze względu na to, że już ponad tydzień męczy mnie okropne choróbsko, które nie chce dać mi spokoju ;/ Jeśli chodzi o ilość przeczytanych książek to jak na mnie wynik jest średni, ale udało mi się trafić na kilka świetnych powieści :) Plany na lipiec są dosyć spore, mam nadzieję, że im podołam. Dodatkowo postanowiłam w końcu przeczytać choć pierwszą część Harrego Pottera, bo już chyba od 3 lat sobie to w każde wakacje obiecuję. Teraz jak zobowiązałam się publicznie, to może w końcu to zrobię;)

Ilość przeczytanych książek: 6
Ilość przeczytanych stron: 1940
Średnia liczba stron dziennie: 65
Ilość wejść na bloga: 1599
Ogólna liczba wejść: 21987
Najczęściej czytana recenzja: Beata Pawlikowska "Rozmówki. Angielski"
Najlepsza książka miesiąca: Kwiaty na poddaszu
Rozczarowanie: -
Dodane recenzje: 6
Pełna lista przeczytanych tutaj

Zachęcam także do obserwowania/dodawania do kręgów oraz do polubienia mojej stronki na Facebooku;)

Buziaki! ♥