czwartek, 5 czerwca 2014

Sofie Sarenbrant - Odpoczywaj w pokoju

Autor: Sofie Sarenbrant
Tytuł: Odpoczywaj w pokoju
Oryginalny tytuł: Vila i frid
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 326
Rok wydania: 2014













Akcja powieści Sofie Sarenbrant "Odpoczywaj w pokoju" w głównej mierze rozgrywa się w ośrodku spa Yasuragi Hasseludden w Szwecji. Przybywają tam różne osobistości, które łączy to, że mają duże ilości pieniędzy, ponieważ ośrodek ten to luksusowe miejsce, na które nie każdego stać. Klienci otrzymują jukaty, w których chodzą na różne relaksacyjne zabiegi, dzięki czemu mogą poczuć japoński klimat na północy Europy. Właśnie w tym miejscu rozgrywa się seria tajemniczych morderstw.

Na początku wszystko wygląda niewinnie, ponieważ udaje się uratować Susannę Tamm, która została znaleziona nieprzytomna podczas kąpieli. Niedługo potem okazuje się, że nie było to zwykłe zasłabnięcie czy próba samobójcza - we własnym pokoju zostaje odnaleziona para staruszków i nie pozostawia to wątpliwości - w hotelu czai się morderca. Rozpoczyna się fala morderstw, a najgorsze jest to, że ofiary nie mają ze sobą nic wspólnego, przez to trudniej znaleźć mordercę. Jaki miał motyw? Czy to ktoś, kto chciał przynieść niesławę i w efekcie bankructwo Yasuragi Hasseludden? A może jednak ofiary są ze sobą w jakiś sposób powiązane? Na te pytania znajdziecie odpowiedź podczas lektury.

Nie czytałam wcześniejszych powieści Sofie Sarenbrant, chociaż po wrażeniu, jakie zrobiła na mnie "Odpoczywaj w pokoju" z pewnością po nie sięgnę. Książka ta posiada niezwykły nastrój, charakterystyczny dla skandynawskich powieści. Może jest to zasługa klimatu, jaki występuje w tamtym regionie? Tak mi się wydaje. Aura tajemniczości, a niekiedy grozy to coś, co lubię. Ośrodek spa to ogromny budynek, w każdej chwili morderca może zaatakować ponownie będąc niezauważonym. Dodatkowo pora roku - zima, to czas, gdy wszystko jest ponure i nieciekawe.

Książka ta od samego początku mnie intrygowała i spodziewałam się kryminału, który będzie przypominał mi powieści Lackberg. Jako że jest to moja ulubiona autorka kryminałów, to chcąc nie chcąc zawsze porównuję kryminały, które czytam do jej twórczości. "Odpoczywaj w pokoju" przypomniał mi właśnie jej utwory, a oznacza to, że jestem pod dużym wrażeniem. Nie chcę powiedzieć, że Sofie Sarenbrant "ściągała" od Lackberg, co to to nie, ma ona inny styl i nie chcę jej niczego zarzucać, ale chodzi mi o to, że tak samo potrafi zaciekawić czytelnika, zaintrygować oraz wpleść w to wszystko wątki obyczajowe.

W lekturę wczułam się od momentu, gdy w akcję włączyła się policja. Polubiłam Emmę Skold, miejscową policjantkę, która zajmuje się sprawą tajemniczych morderstw. To twarda, silna kobieta, która w pracy jest prawie niezastąpiona, a w środku, w życiu osobistym boryka się z różnymi problemami. Stara się udowodnić, że mimo iż jej ojciec jest policjantem, to nie załatwia jej niczego, nie używa swoich kontaktów, a wręcz przeciwnie - fakt ten jedynie utrudnia jej pracę, bo ciągle słyszy niesprawiedliwe i bezpodstawne docinki kolegów.

Spodobało mi się również to, że narrator nie skupia się na jednej osobie, dzięki temu możemy poznać punkt widzenia różnych osób - od Emmy poprzez pracowników hotelu, a nawet po same ofiary. Dzięki temu możemy samodzielnie ocenić ich postępowanie, dowiedzieć się czegoś więcej o ich życiu osobistym. Początkowo nie podobało mi się pojawienie się postaci Josefin, zastanawiałam się, jaki ma ona związek z fabułą, bo tak naprawdę nigdzie mi ona nie pasowała. Ale wkrótce poznałam odpowiedź na moje pytanie i cieszę się, że pojawiła się w powieści, choć nie mogę jej zaliczyć do ulubionych bohaterów.

"Odpoczywaj w pokoju" to świetnie skonstruowany kryminał, z interesującymi bohaterami. Intryga jest rewelacyjna, tak naprawdę do ostatniej chwili nie wiemy, kto jest mordercą, a ten fakt całkowicie zaskakuje (przynajmniej ja się nie domyśliłam). Na 100% przeczytam poprzednie powieści Sofie Sarenbrant, ponieważ uważam, że świetnie pisze i potrafiła mnie zaintrygować, drugą połowę książki dosłownie połknęłam (nawet nie zaznaczyłam sobie żadnych cytatów, co rzadko mi się zdarza). Jeśli jesteście wielbicielami kryminałów, to ta pozycja jest moim zdaniem obowiązkowa.

Ocena: 9/10


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 4 czerwca 2014

30 dni z książkami: dni 6-10

Jakiś czas temu na wielu blogach popularna była akcja 30 dni z książkami. Wtedy nie włączyłam się w nią, ale na tyle mi się podoba, że postanowiłam spróbować :) Nie będę codziennie dodawać nowej notki z jedną tylko książką, ale w każdą środę pojawi się zbiorczy post z 5 dni. Podejrzewam, że nie uda mi się ograniczyć do przypisania tylko jednej książki do każdego punktu :) Mam nadzieję, że pozytywnie odbierzecie mój challenge, a może nawet sami odpowiecie na pytania w komentarzach :D W tytułach książek znajdują się linki do recenzji.










Dzień 6 - Książka, która sprawia, że jesteś smutna


Trzynaście powodów - Jay Asher
Czytałam ją kilka lat temu, ale do tej pory pamiętam, że wywarła na mnie ogromne wrażenie. Sprawia, że jestem smutna, ponieważ nie ma w niej nic wesołego, uświadamia, że nasze czyny mają niekiedy ogromny wpływ na całe życie innych ludzi. Głównym bohaterem książki jest chłopak, który pewnego dnia otrzymuje przesyłkę z kasetami do przesłuchania. Nagrała się na nich dziewczyna, która popełniła samobójstwo i objaśnia 13 powodów, dla których to zrobiła. Nasz bohater jest jednym z tych powodów. Ciekawa fabuła i wykonanie, nic dodać, nic ująć.




Dzień 7 - Książka, która sprawia, że się śmiejesz

Zwierzenia Georgii Nicolson - Louise Rennison
Co to są za książki! Georgia to trochę taka Bridget Jones dla nastolatek. Jej problemy z przyjaciółkami, chłopakami i rodzicami rozśmieszały mnie do łez, pamiętam nawet, że czytałam mamie niektóre fragmenty. To obowiązkowa seria dla wszystkich nastolatek, chociaż myślę, że gdybym teraz do niej wróciła, to też nieźle bym się przy niej uśmiała.



Dzień 8 - Najbardziej przereklamowana książka


Hobbit - J.R.R. Tolkien
Chwilę zajęło mi zastanowienie się nad tym pytaniem, ale moim zdaniem jest to właśnie Hobbit. Filmu nie oglądałam, więc nie będę się na ten temat wypowiadać, ale książkę czytałam kilka lat temu i w ogóle mi się nie podobała. Mnóstwo osób zachwyca się tą książką, ale ja nie widzę w niej nic zachwycającego i godnego uwagi. Oczywiście wiem, że ma ona rzesze fanów, więc być może jest w niej coś wartościowego, ale to nie moja bajka.





Dzień 9 - Książka, o której myślałaś, że Ci się nie spodoba, ale ją pokochałaś.


Królewski wygnaniec - Fiona McIntosh
Podchodziłam do tej książki z rezerwą, spodziewałam się czegoś bardziej a la Władca Pierścieni, a otrzymałam świetną historię trzymającą w napięciu. Cieszę się, że są kolejne części tej serii, mam zamiar je wkrótce przeczytać. Wprawdzie jest nieco krwawa (nie brak tam głów odcinanych od ciała itp.), ale przyznam, ze pozytywnie mnie zaskoczyła.





Instynkt mordercy - Heather Graham
To jedyna książka tej autorki, którą czytałam i obawiałam się, że podczas lektury wynudzę się na śmierć, ale z drugiej strony słyszałam, że Heather Graham ma sporo ciekawych powieści i jednak warto by było coś przeczytać. Moja intuicja w tym przypadku mnie zawiodła, bo książka okazała się świetna! Dużo różnych wątków, które ciekawie splatają się w poukładaną całość, a najważniejsze - to, kim okazał się morderca było dla mnie totalnym zaskoczeniem!





Dzień 10 - książka, która przypomina Ci o domu


Astrid Lindgren - Dzieci z Bullerbyn i inne
Dom kojarzy mi się z dzieciństwem, a o nim przypominają mi książki Astrid Lindgren. Moją ulubioną są Dzieci z Bullerbyn, dlatego wstawiłam tu jej okładkę, ale kocham też inne np. Bracia Lwie Serce, Mio mój Mio czy Rasmus i Włóczęga.








Na dzisiaj to tyle, mam nadzieję, że miło spędziliście tu tych kilka chwil. Ciekawa jestem Waszych odpowiedzi ;)

*Wszystkie zdjęcia pochodzą z Google Grafika

30 dni z książkami:
* dni 1-5

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Jason Mott - Przywróceni

Autor: Jason Mott
Tytuł: Przywróceni
Oryginalny tytuł: The Returned
Wydawnictwo: Mira
Ilość stron: 396
Rok wydania: 2013













Wszyscy pragniemy by nasi najbliżsi, którzy już odeszli, byli z powrotem z nami. Byśmy mogli z nimi porozmawiać i się do nich przytulić. Niestety, nie jest nam to dane i nic nie możemy na to poradzić. Jasonowi Mottowi udało się jednak zmienić rzeczywistość i przywrócić zmarłych do świata żywych w swojej powieści. Pozwala ona na zastanowienie się, czy rzeczywiście byłoby dobrze, gdyby zmarli powrócili i czy byliby oni tymi samymi ludźmi. Bo przecież umiera się tylko raz...

Bohaterami powieści są starsi ludzie, małżeństwo Lucille i Harold Hargrave, którzy w latach 60-tych przeżyli niewyobrażalną tragedię. Ich synek Jacob zmarł w dniu swych ósmych urodzin. To wydarzenie diametralnie zmieniło ich życie, sprawiło, że utracili jego sens i radość. Przez te wszystkie lata czuli pustkę, której nie dało się już wypełnić. Harold stał się zgorzkniały, a Lucille cierpi na bezsenność. Jednak pewnego dnia na progu ich domu staje właśnie Jacob - beztroski ośmioletni dzieciak. Rodzice początkowo nie wiedzą jak się zachować. Przecież ich dziecko zmarło kilkadziesiąt lat temu, więc jak to możliwe, że stoi tu przed nimi, jak gdyby nic się nie stało?

Jacob nie jest jedynym człowiekiem, który zmartwychwstaje. W całych Stanach Zjednoczonych i nie tylko rozpoczyna się fala powrotów. Nikt nie wie, czy jest to dzieło Boga, czy może zapowiedź apokalipsy. Realnym problemem staje się liczba Przywróconych, która stale rośnie. Maleńkie miasteczko na południu USA - Arcadia - gdzie dzieje się akcja powieści, staje się więzieniem dla masowo przywożonych tu i przetrzymywanych Przywróconych, którzy według niektórych mogą stanowić zagrożenie dla żywych. Są oni enigmą, nikt nie wie skąd się wzięli i po co wrócili - głowią się nad tym wszyscy bohaterowie oraz ja jako czytelnik powieści.

"Nagle się okazało, że na świecie jest zbyt wielu ludzi. Wydawanie koncesji na życie wydawało się kwestią czasu."

W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że Przywróceni nie jest książką science-fiction, fantasy ani tym bardziej polityczną. Według mnie Jason Mott przedstawił oczywisty a jednocześnie oryginalny sposób powrotu zmarłych do świata żywych. Znamy powieści o wilkołakach, wampirach itd., ale kto był na tyle odważny, żeby napisać powieść o zwykłych ludziach? Jason Mott. Ja odebrałam tę książkę jako powieść obyczajową, ale to moja subiektywna opinia i nie każdy musi się z nią zgadzać. Dzięki temu cała ta historia wydaje się być bardziej realna i pozwoliła mi na zastanowienie się nad tym, co by było gdyby wydarzenia mające miejsce w książce wydarzyły się naprawdę?

Bardzo ciekawa jest reakcja Lucille i Harolda na powrót syna. Matka, jak każda kochająca mama, jest przeszczęśliwa i dziękuje Bogu za każdy nowy dzień spędzony z synem. Natomiast ojciec patrzy na to wszystko bardziej racjonalnie. Nie jest do końca pewny, czy to aby na pewno ich syn, nie mieści mu się w głowie, że ktoś może tak po prostu umrzeć, a po 50 latach powrócić. Uważa, że ich syn zmarł przed laty i należy się z tym pogodzić, a mimo to spędza czas z Jacobem i momentami czuje się tak beztrosko jak przed laty.

"Ta istota obok była kimś innym. Martwą imitacją życia. Chodziła, mówiła, uśmiechała się, śmiała i bawiła jak Jacob. Ale to nie był Jacob. To nie mógł być on. Wedle wszelkich praw rządzących wszechświatem nie wchodziło to w rachubę."

Interesujące jest również to, że Arcadia zaledwie w kilka tygodni ze spokojnego, wręcz idyllicznego miasteczka (podejrzewam, że zostało tak nazwane nie bez powodu), zmienia się w twierdzę, w jedno wielkie więzienie, a życie mieszkańców zostanie wywrócone do góry nogami.

Początkowo nie mogłam się wciągnąć w lekturę, szczerze mówiąc lekko mnie nudziła, ale po jakichś 150 stronach było już troszkę lepiej. Mimo wszystko trochę się na niej zawiodłam, bo moje oczekiwania były ogromne, intuicja podpowiadała mi, że to będzie jedna z lepszych książek, jakie przeczytam w tym roku. Oczekiwałam, że pochłonie mnie bez reszty, a nawet wbije w ziemię. Niestety tak się nie stało i podejrzewam, że odebrałam ją tak dlatego, że moje oczekiwania były zbyt wysokie. Moim zdaniem w Jasonie Motcie siedzi nie do końca wykorzystany potencjał i mam nadzieję, że kolejne jego książki będą lepsze. Myślę, że pomysł i fabuła są bardzo ciekawe, skłaniające do refleksji, niestety gorzej z wykonaniem. Ostateczną decyzję pozostawiam Wam, bo ja szczerze mówiąc mam mieszane uczucia, choć nie powiem, zakończenie było mocne.

Ocena: 7/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Mira.




niedziela, 1 czerwca 2014

Top 10: najbardziej znaczące książki mojego blogowego życia

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. [źródło: KREATYWA]

Kiedyś, raz czy dwa, brałam udział w tej zabawie, a potem jakoś tak się stało, że zaprzestałam. Jednak podoba mi się ona na tyle, że chciałabym regularnie w każdą niedzielę pisać o moich dziesięciu książkowych wyborach w danej kategorii.


Dziś przyszła pora na 10 książek, które wywołały u mnie najsilniejsze emocje podczas lektury już w trakcie blogowania. Dlatego będę musiała chwilę pomyśleć, bo mogłabym podać kilka przykładów z "życia przed blogowaniem", o których na pewno wspominałam wiele razy. Kolejność jest oczywiście przypadkowa.



Pierwsze trzy książki to oczywiście Dary Anioła Cassandry Clare. Podczas ich lektury miałam wypieki na twarzy, robiło mi się gorąco i nie mogłam przestać ich czytać! Nie czytałam jeszcze kolejnych tomów, ale te trzy są zdecydowanie godne przeczytania!





Magiczna gondola - rewelacyjna powieść, dosłownie nie mogłam się od niej oderwać. Pełna tajemnic, miłości, przepiękne opisy Wenecji sprzed kilku wieków oraz rzeczywistość sprzed wieków z perspektywy współczesnej nastolatki - wszystko to daje bardzo ciekawe połączenie.









Geneza - nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mi się spodoba! Podczas lektury towarzyszyły mi podobne emocje jak w przypadku Darów Anioła. To opowieść o nastolatce - obiekcie badań medycznych, która powoli odkrywa kim tak naprawdę jest. Daje do zrozumienia, że nie zawsze ludzie z naszego otoczenia są nam przychylni i że warto czasem zastanowić się, czy nasi przyjaciele są nimi naprawdę.







Ogień - uwielbiam w niej to, że pomimo mnóstwa bohaterek, narracji z perspektywy wielu osób, każda z nich staje się czytelnikowi bliska. Powieść ta nie jest jedynie książką o magii i dziwnych istotach czających się tuż za rogiem, ale posiada wiele wątków obyczajowych. Moim zdaniem to bardzo oryginalne połączenie. I co najważniejsze - elementy tych gatunków w ogóle się ze sobą nie gryzą!







Kwiaty na poddaszu - moja ulubiona część z tej serii. Podczas lektury czułam ogromną wściekłość na matkę i babkę dzieci, a także bezsilność, niemoc i współczucie. To, co spotkało Cathy, Chrisa, Corego i Carrie jest straszne i niewyobrażalne. Do dziś, gdy tylko przypomnę sobie tę książkę, towarzyszą mi te emocje. Dodatkowo napisana została pięknym językiem.








Gwiazd naszych wina - nikt nie zliczy, ile łez wylałam podczas lektury tej książki! Na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę... Chciałabym spotkać kiedyś taką osobę jak Augustus, bo taki przyjaciel to jedna z najlepszych rzeczy, jaka może nam się w życiu przytrafić. Nie takiego zakończenia się spodziewałam, wmurowało mnie ono w podłogę i przez kilka następnych dni ta historia siedziała mi w głowie, zresztą do tej pory często ją wspominam.







Magiczne lata - przepiękna, wyjątkowa historia. Mimo iż jej bohaterem jest dziecko, opowiadana jest ona z perspektywy dorosłego mężczyzny. To powieść fantastyczna, obyczajowa, kryminał i baśń w jednym. Najfajniejsze jest w niej to, że świetna jest dla czytelników w każdym wieku, bo każdy odnajdzie w niej coś innego.







Igrzyska śmierci - tej książki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Zachwycił mnie przede wszystkim opis areny, właściwie zmagań Katniss już podczas Głodowych Igrzysk. Brawa dla autorki za wyobraźnię.









To wszystko na dziś, życzę i Wam i sobie samej poznania w swoim życiu wielu tak wyjątkowych książek, jakimi są dla mnie te, o których dzisiaj pisałam.

* Wszystkie zdjęcia pochodzą z Google Grafika

sobota, 31 maja 2014

Bilans miesiąca - marzec - maj 2014



Hejka! Jak widzicie po tytule, bilansu miesiąca nie robiłam już całe wieki. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: nie było sensu robić jakichkolwiek podsumować, bo nie czytałam prawie wcale. Dlatego dzisiaj chciałabym zbiorczo podsumować kilka ostatnich miesięcy. Mam nadzieję, że Wam udało przeczytać się więcej ciekawych książek niż tych beznadziejnych.

MARZEC:
Liczba przeczytanych książek: 2
* Katarina Mazzeti "Facet z grobu obok"
* Cecelia Ahern "P.S. Kocham Cię"
Liczba przeczytanych stron: 688

Średnia liczba stron dziennie: 22
Liczba dodanych recenzji: 3

KWIECIEŃ:
Liczba przeczytanych książek: 1
* Harry Connolly "Dziecię ognia"
Liczba przeczytanych stron: 430
Średnia liczba stron dziennie: 14
Liczba dodanych recenzji: 2

MAJ:
Liczba przeczytanych książek: 4
* Nick Spalding "Miłość z obu stron"
* Kasia Bosacka "Wiem, co kupuję"
* Jason Mott "Przywróceni"
Liczba przeczytanych stron: 916
Średnia liczba stron dziennie: 30
Najczęściej czytana majowa recenzja: Duch w machinie
Najlepsza książka: "Miłość... z obu stron"
Gnioty: -
Dodane recenzje: 3


Jak widać powyżej, ostatnio nie popisałam się czytelnictwem :) Cieszę się jednak, że w ogóle coś czytałam - tyle na ile miałam ochotę i przede wszystkim czasu, tak więc nie zrozumcie mnie źle, nie ubolewam tu nad tym, że mało czytałam, bo z nikim się nie ścigam, a czasem książki trzeba zepchnąć na drugi plan :(
Życzę Wam obfitego w rewelacyjne lektury miesiąca! Dajcie znać co tam ciekawego ostatnio czytaliście :)

Zapraszam też w przyszłym tygodniu na bloga, bo będzie sporo się działo :) Pojawią się recenzje, prawdopodobnie część stosiku (bo wszystkie książki, które nabyłam w ostatnich miesiącach nie zmieszczą się w kadrze, a nie lubię ogromnych stosisk :D ) i coś czego na moim blogu jeszcze nie było :)

środa, 28 maja 2014

30 dni z książkami: dni 1-5

Jakiś czas temu na wielu blogach popularna była akcja 30 dni z książkami. Wtedy nie włączyłam się w nią, ale na tyle mi się podoba, że postanowiłam spróbować :) Nie będę codziennie dodawać nowej notki z jedną tylko książką, ale w każdą środę pojawi się zbiorczy post z 5 dni. Podejrzewam, że nie uda mi się ograniczyć to przypisania tylko jednej książki do każdego punktu :) Mam nadzieję, że pozytywnie odbierzecie mój challenge, a może nawet sami odpowiecie na pytania w komentarzach :D W tytułach książek znajdują się linki do recenzji.










Dzień 1 - Najlepsza książka, którą przeczytałaś w zeszłym roku


Miasto kości - Cassandra Clare
Nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie tak wielkie wrażenie! Dosłownie czytałam ją z wypiekami na twarzy. Gorąco polecam wszystkim, którzy jej jeszcze nie czytali, choć sama mam jeszcze do nadrobienia kilka tomów :)








Gwiazd naszych wina - John Green
Nie mogłam się powstrzymać i muszę wspomnieć o tej powieści. Wywołała ona u mnie mnóstwo emocji od śmiechu po łzy, które, szczególnie pod koniec, lały się wiadrami. Ta książka daje do myślenia i często wracam do niej myślami. Na pewno przeczytam ją kiedyś ponownie, a na razie nie mogę się doczekać ekranizacji, choć podejrzewam, że ani trochę nie umywa się do książki. Poczekamy, zobaczymy....





Dzień 2 - Książka, którą czytałaś więcej niż trzy razy
Hmmm... Nie ma takiej książki, ponieważ rzadko czytam coś drugi raz, a co dopiero więcej niż trzy, ale mogłabym do tego zaliczyć książkę, którą niedługo przeczytam po raz trzeci?

Pamiętnik księżniczki - Meg Cabot
Nie jest to moja ulubiona książka ani seria, ale chciałabym przypomnieć ją sobie i doczytać kilka ostatnich tomów, ponieważ mam ogromny sentyment do twórczości pani Cabot. W czasach podstawówki i gimnazjum zaczytywałam się w takich hitach jak właśnie ta seria, Idol nastolatek, Magiczny pech, Liceum Avalon czy Pośredniczka, którą nawiasem mówiąc też chcę sobie przypomnieć :) Autorka ma w swoim dorobku także kilka książek dla dorosłych m.in komedie kryminalne, polecam.




Dzień 3 - Twoja ulubiona seria


Dary anioła - Cassandra Clare
Nie będę powtarzać tego, o czym pisałam w pierwszym punkcie, ale uwielbiam tę serię! Pokazuję okładki trzech tomów, bo tylko te jak na razie przeczytałam.






Trylogia Engelsfors - Sara B. Elfgren Mats Strandberg
Uwielbiam pierwsze 2 tomy tej trylogii i nie mogę się już doczekać trzeciego. Wcale nie przeszkadza mi, że są grube i niech to Was nie odstrasza. Książki te czyta się tak szybko, że nawet nie czuć upływającego czasu i stron.



Igrzyska śmierci - Suzanne Collins
Tej trylogii chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Według mnie to obowiązkowa lektura dla wszystkich moli książkowych.







Dzień 4 - Ulubiona książka z ulubionej serii


Z serii Dary anioła zdecydowanie część pierwsza, bo to jej lekturę najbardziej przeżywałam, ale pozostałe części też są ok.










Z trylogii Engelsfors nie umiem stwierdzić czy bardziej podobała mi się część pierwsza czy druga...








Z tej serii najbardziej lubię część pierwszą, bo zrobiła na mnie największe wrażenie.











Dzień 5 - Książka, która Cię uszczęśliwia.

Są nimi wszystkie książki, które przybywają do mojej biblioteczki. Najbardziej lubię moment rozpakowywania paczki, w której są kolejne cuda:)

Na dzisiaj to tyle, mam nadzieję, że miło spędziliście tu te kilka chwil. Ciekawa jestem Waszych odpowiedzi:)

* Wszystkie zdjęcia pochodzą z Google Grafika

30 dni z książkami:
* dni 6-10

wtorek, 27 maja 2014

Kasia Bosacka - Wiem, co kupuję

Autor: Kasia Bosacka, Sylwia Maj-Sawicka, Dorota Frontczak
Tytuł: Wiem, co kupuję
Wydawnictwo: Publicat
Liczba stron: 215
Rok wydania: 2014













Do tej pory jestem zachwycona książką o jedzeniu, która powstała na podstawie programu Wiem, co jem emitowanego na kanale TVN Style. Często do niej zaglądam, aby przypomnieć sobie różne ciekawe fakty na ten temat, ponieważ bardzo mnie to interesuje. Dlatego, gdy zobaczyłam kolejną książkę z serii, tym razem na podstawie programu Wiem, co kupuję, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Tym razem pani Bosacka nie jest autorką tekstów, są nimi jej koleżanki redakcyjne, ale to właśnie jej nazwisko napisane jest największymi literami i to jej zdjęcie zdobi okładkę, ponieważ jest ona twarzą tego programu i w przeciwieństwie od swych koleżanek jest na tyle rozpoznawalna, że ludzie zechcą tę książkę kupić.

Zarówno okładka jak i wnętrze książki utrzymane są w kolorach zielonych - kolejne nawiązanie do programu. Na pierwszych stronach widnieje spis treści i podczas jego lektury możemy sobie zdac sprawę z tego, o jak wielu przedmiotach codziennego użytku będziemy mogli poczytać. Porady w niej zawarte uczą nas, jak kupować, by cena była adekwatna do jakości produktu. Dowiemy się jak kupować patelnie, noże, żelazka, odzież używaną, biustonosz, mydło, proszki do prania, tabletki odchudzające i nie tylko. Znajdzie się tu także sporo rzeczy dla panów m.in. zamki i drzwi, żarówki, a nawet choinki.

Język jest prosty, książkę czyta się łatwo i przyjemnie, nie ma tu przytłaczającej ilości dziwnych zwrotów czy naukowego żargonu. Nawet jeśli pojawiają się jakieś obcobrzmiące wyrażenia, to związane są one np. z tym, co możemy przeczytać na etykiecie produktu i są one od razu wyjaśniane.

Bardzo podoba mi się również to, że nie ma tu masy zdjęć, ba, nie ma ich tu wcale! Wprawdzie lubię, gdy w tego typu pozycjach pojawiają się zdjęcia, ale nie lubię, gdy przeważają one nad tekstem. Poradnik ten w przystępny, momentami żartobliwy sposób uczy nas, na co zwracać uwagę kupując przedmioty codziennego użytku, aby służyły nam one latami. Czyta się ją przyjemnie, ze względu na język, o którym wspominałam, ale także ze względu na dużą ilość różnych ramek i kolorowe oznaczenie poruszanych zagadnień. Nie jest to książka, którą przeczytamy raz, a potem odłożymy na wieczne zapomnienie, można zawsze do niej zajrzeć, dlatego warto mieć ją u siebie. Ciut bardziej podobała mi się "Czy wiesz, co jesz?", i gdybym miała wybierać pomiędzy nimi, to wybrałabym tamtą, ale uważam, że obie są warte uwagi.

Ocena: 8/10

Czy wiesz, co jesz? ׀  Wiem, co kupuję


Za książkę dziękuję wydawnictwu Publicat.